on-line: 9 gości: 9 użytkowników: 0
dzisiaj: 151 ogółem: 1851115 licznik od: 9.02.2006 |
| | autor: Msound, GG:6101689 | 2009-09-18 09:22 | Dobry Dzień :) Długo nie pisałem bo nie było za bardzo czasu. Staram się pomimo choroby nie zawalać całego życia - uwieżcie mi, da sie! :D Dziś kończe 5 strzał w klate (jest zainstalowany porcik), jutro teoretycznie powinienem dostac wypis i skoczyć na troszke do domu. Tym razem pobyt był w miare ok, nie całe 10 dni. Przy poprzednim wlewie było troche dłużej bo około 20 dni ze względu na separację komórek macierzystych do ewentualnego autoprzeszczepu (pomimo iż szpik jest czysty separację wykonuje się teraz u młodych osób na wszelki wypadek). Do tej pory jechałem na BEACOP-ie eskalowanym, od następnej chemi będzie już nieeskalowany więc powinno troszke mniej "klepać". Po czwartym wlewie była ocena (tomograf), wychodzi na to że płuca już czyste a węzły piersiowe pomniejszone o około 60% więc jak na półmetek to progress zadowalający. Z szyji guziory znikły praktycznie całkowicie. Przedemna jeszcze 3 kursy, jak sie uda to będe zdrowy do końca roku, jeśli nie to walimy w styczniu auto i jazda dalej. Dam znać z czasem co tam i jak tam u mnie - narazie czuje się świetnie, jak zdrowy, czasami tylko głowa nie nadąża ale to przez tą chemie - może jak skończe to wróci do normy :) Jeśli ktoś leczy się lub zaczyna się leczyć w IHiT zapraszam na GG, może coś doradzę :) Po 7 miesiącach moge powiedzieć jedno - NIE JEST TAK ŹLE !!! - tą chorobę można potraktować jako lekcję w życiu - mnie ta lekcja nauczyła już bardzo dużo. ZDRÓÓÓFKA ! :D | | komentarzy: 1, dodaj komentarz |
| autor: Msound, GG:6101689 | 2009-06-28 01:36 | Czesc wam wszystkim :)
To już kolejna moja wizyta w szpiatlu. Idzie drugi BEACOP eskalowany. Nie moge narzekać, nie wymiotuje, nic mnie nie boli, nie mam żadnych innych niepokojących objawów, węzły z szyji zrobiły się maciupeńkie więc może to draństwo działa. Pani doktor mówi że jestem jak czołg hehe. Jedyne co mi czasami dokucza to natłok nocnych myśli na które nie pomogają proszki nasenne :/ Najbardziej boje się tego ciągnącego się leczenia i przeszczepów - niby szpik jest czysty ale wiadomo jak z tym jest :( We mnie siedzi NS1 CS IVB wiec pewnie potrwa to troche zanim uda sie to opanować. Dziś jest 5 dzień pobytu, czeka mnie jeszcze mini wlew na deser i jak wyniki pozwolą to neupogen dostane do domku :) Najgorszy ten encorton - tyle lat chodziłem na siłownie i nigdy nie sięgnełem po sterydy a teraz .... heh co za ironia :D Po encortonie widze że urosłem, w sumie to pozytywny efekt bo wczesniej cały czas chudłem. Jak będzie chwilka to napisze cos więcej. 3majcie się :))) | | komentarzy: 2, dodaj komentarz |
| autor: Msound, GG:6101689 | 2009-05-27 14:24 | Sieeema :) Kolejny, już piąty dzionek na wczasach w pięciogwiazdkowym hotelu na Ursynowie :) Coraz bardziej się przyzwyczajam, złapałem troche kontaktów z personelem i z pacjentami - czuje sie PRAWIE jak w domu... Momentami jest tu naprawde wesoło, czasem tylko mnie muli po prochach ale po kilku godzinach przechodzi. Oststnio troche nawet zaczełem podjadać ale jakoś wszystko samkuje zupełnie inczaej, np. wcześniej byłem typowym polskim mięsożercą, lubiłem wtrąbić kotleta idt. Wczoraj dostałem obiad złożony ze schaboszczaka, ziemniaków i marchewki gotowanej - ku mojemu zdziwieniu najbardzie ciągneło mnie do marchewki :D której wczesniej za bardzo nie lubiłem. Jednak ta chemia przewraca w głowie :) Dziś będzie co robić - finał ligi mistrzów, nie moge się doczekac ^^ Dobra, trzymajcie się mocno ziarniaczki. POZDR :) | | komentarzy: 2, dodaj komentarz |
| autor: Msound, GG:6101689 | 2009-05-24 21:10 | No to kolejny dzien na rolercosterze :) Czuję się zdecydowanie gorzej, głowa mi poprostu pęka - podobno to od ilości przyjmowanych płynów. Dodatkowo jak patrze na jedzenie lub jak czuje jego zapach to mnie odrzuca - straszne, zawsze lubiłem dobrze pojeść. W sumie nie jest źle, z krwiakiem na płucu było gorzej :D | | komentarzy: 2, dodaj komentarz |
| autor: Msound, GG:6101689 | 2009-05-23 20:49 | Wreszcie na chwile odłączyli mnie od kropłowek, moge popisać :) Dostałem dziś 3 chemie w kroplówce (Endoxan, Adria, Vepesid) i 3 komplety tabletek - podobno jeden z mocniejszych tematów. Teraz czuje się dobrze ale godzine temu było kiepsko, kreciło się w głowie i zbierało sie na pawika - naszczęście przetrzymałem ale podejrzewam iż mnie nie ominie :) Jedyny plus to moja kwaterka - normalnie jak w hotelu, pełna elektryka, telewizja, internet, telefon, swoja łazienka, szafa itd - jednak warszawski IHT daje rade :) Na dziś jeszcze kilka kroplówek (ogolnie było ich już z 15) i leki przeciw wymiotne - Zobaczymy co przyniesie nocka, mam nadzieje że bez problemu. Psychika jak narazie idealna - wspiera mnie moja ukochana, brat, mama, przyjaciele, współpracownicy i ogólnie rodzina. Wszystkim wam dziękuje za to że jesteście ze mną. Człowiek w takiej sytuacji uświadamia sobie co tak naprawde w życiu jest cenne i co mma największą wartość - patrząc po bliskich to jestem najbogatszym człowiekiem świata. Ok, zaraz komedia na tvn, ide się pośmiać :))) zdrÓfka :O | | komentarzy: 1, dodaj komentarz |
| autor: Msound, GG:6101689 | 2009-05-23 07:28 | 9:00 - w moje żyły zaczoł spływać przezroczysty płyn o nazwie Endoxan 2500mg - pielęgniarka nazwała ten woreczek "bykiem" ;] Aha, jak ktoś leży w IHT w Wawce to zapraszam na III pięterko, sala 13 - stukniemy sie woreczkami hehe | | komentarzy: 2, dodaj komentarz |
| autor: Msound, GG:6101689 | 2009-05-22 22:38 | Teraz jestem w IHT, dostałem nawodnienie - jutro pierwsza sztuka do żyły. Może jakoś zniose, trzymam sie nie źle - wy tez sie trzymajcie !!! | | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
| autor: Msound, GG:6101689 | 2009-05-22 22:36 | Cześć ponownie :)
Na wstępie chciałbym wreszcie opowiedzieć jak to wszystko sie u mnie zaczelo - a przebiegało to dość nietypowo... Początek był standardowy, niewielki guzik na szyji, bez żadnych objawów typu poty, gorączki czy też kaszel. Zamiast pójść od razu do lekarza to chodziłem z tym jakis czas nie przejmując się nic a nic - byłem tak zdrowy i silny że nie docierało do mnie to że może mi cos dolegać. W końcu guzek zauważyła mama - wtedy nie było przebacz, na usg i koniec :D Po badaniu doktor powiedział "eee tam, to mononukleoza, widziałem tego sporo i wiem". Poczytałem o mononukleozie i okazało sie że to niegroźne więc sie nie przejmowałem. Poszedłem na pobranie krwi i na test na ową chorobę - wyszedł ujemny za to limfocyty zaniżone i OB 70 (!). Znowu poczytałem i wtedy zaczełem mieć wątpliwości... ale znowu, pani od wyników powiedziała że to może byc zwykłe przeziębienie więc znowu - no stress :D Zebrałem to co miałem i poszedłem do lekarza żeby to zobaczył. Zalecił RTG klatki na wszelki wypadek. Zrobiłem na drugi dzień, pojechałem po opis, odbieram, patrze a tu cała strona A4 opisu (!?) - myśle sobie ktoś sie przyłożył i żeberko po żeberku mnie opisał więc z uśmiechem czytam: Zacienienia w obu wnękach płucnych, zmiany w obrębie miąższu płucnego. Obraz wymaga różnicowania: chłonniak, sarkoidoza, niezidentyfikowany proces testis. Wtedy nogi się podemną ugieły - nie wiedziałem co to chłonniak ale brzmiało dla mnie groźniej niż "rak". Na drugi dzień znowu do lekarza (juz po nieprzespanej nocy) - lekarz: "to na bank sarkoidoza, nie przejmuj się zbytnio ale na wszeli wypadek zrób tomografie klatki" - myśle sobie: ja zdrowy chłopak - sportowiec, JAKI CHŁONNIAK?! - przecież to jakas prowokacja :))) to na bank sarkoidoza :D. Za tydzień pojechałem na tomografie - bałem się jak niewiem co ale nie wyniku tylko samego badania. Na szczęście poszło gładko. Wyniki odbierałem już z mocnym stresem. Wyrwałem się na chwile z pracy żeby je odebrać. Wziełem je do ręki, przeczytałem i o mało nie zwymiotowałem! Wszędzie jakieś guzki, od 0,5 cm do 3,5. Wszystkie węzły w klatce - powiększone. Pod spodem konkluzja jednoznaczna: CHŁONNIAK! Zrobiło się gorąco, od razu skierowanie na IHT do Warszawy i badania, szpik, pobranie węzła, morfologia itd. Szpik okazał się czysty, węzeł miał byc za 2 tygodnie i tak czekałem... Po upływie tego czasu pojechaliśmy całą rodziną, nerw był niesamowity a tu okazuje sie że wyników nie ma :( - kazali dzwonić. Zadzwoniłem za tydzień - bieda dalej, za dwa - to samo... W końcu upłyneło 9 tygodni od pobrania i dalej nie było wyniku, lekarz kazał przyjechać i wręczył mi przeniesienie na ul. Płocką do Instytutu gruźlicy - powiedział: niestety będziemy musieli ci "tam wejść" - oznaczało to torakotomie klatki piersiowej w celu pobrania materiału do badań :/ - na początku powiedziałem sobie że jest i tak super bo w razie czego nie będą mnie krojić, tylko chemia - myliłem się. Na płockiej jak zobaczyli moje wyniki wyznaczyli mi termin operacji za tydzień... Odliczałem już tylko dni, bałem sie jak nigdy wcześniej, niestety dzień przed złapał mnie katar i kaszel - chirurg powiedział że nie da rady tak operować musze się wyleczyć i odesłał mnie do domu. Po powrocie zaczełem pluć krwią! - znowu czytam w necie :D - objaw raka płuc, odsetek przeżyć: 5-10% no więc zaczełem szukac już miejsca na cmentarzu powoli, myśle sobie że jak tych guzów jest tak dużo i jest to rak płuc to zostało mi niewiele - jak to fajnie sie człowiek nakręca - sami wiecie... Poszedłem do lekarza z tym przeziębieniem, dostałem wór antybiotyków, leczyłem się kolejne 3 tygodnie. Wreszcie przyjeli mnie na chirurgie na płocką, porobili badania, zrobili bronchoskopie (najgorszy zabieg który w życiu przeżyłem, kto miał ten wie :) ) Po kilku dniach byłem już pokrojony - ból pooperacyjny - niesamowity, nie porównywalny do niczego, paraliżujący ciało przy każdym oddechu... <<Jeśli dalej to czytasz to gratuluje wytrwałości :DDD >> Na 2 dzień po operacji wzieli mnie na RTG - było zuper, pokryłem aparature zieloną substancją prosto z żołądka :P Miałem równiez założony dren czyli rure w płucu i bańeczke zawsze przy sobie. Po kilku dniach wyszedłem ze szpitala, lekarz powiedział: wyniki max tydzień. Po kilku dniach kichnełem tak że aż spadłem z krzesła, godzine później leżałem w szpitalu z obszernym krwiakiem płuca, znowu zadrenowali na tydzień :( Mineły już 4 tygodnie - zwątpiłem że kiedykolwiek będą wyniki :( Aż tu nagle, po niespełna miesiącu JEST WYNIK !!! - po praktycznie półrocznej diagnozie. Więc jade, spodziewałem się właściwie nietypowiej odmiany raka płuc, gdy usłyszałem ziarnica właściwie przyjełem to z uśmiechem na ustach po pojawiła się szansa na przeżycie - byłem bardzo zdołowany po operacjach, krwiakach i tym czekaniu... Niestety nie jest tak łatwo gdyż to NS1 w stopniu IV ale i tak jest do wyjścia.... | | komentarzy: 1, dodaj komentarz |
| autor: Msound, GG:6101689 | 2009-05-20 22:34 | Cześć Wszystkim !!!
Dziś dowiedziałem się iż mam ZZ i od dzis jestem z wami, będe się starał dokładnie opisywać to przez co przechodze i jak reaguje aby pomóc innym. Jutro opisze jak to wszystko się zaczeło bo jest to na tyle skomplikowane że już dziś nie dam rady :D Powiem tyle: mnie samo zdiagnozowanie ZZ kosztowało prawie tyle co jeden cykl chemioterapi :( Co i jak napisze wkrótce. Pozdrawiam - Marcin | | komentarzy: 1, dodaj komentarz |
|
|