on-line: 10 gości: 10 użytkowników: 0
dzisiaj: 156 ogółem: 1851120 licznik od: 9.02.2006 |
|
| autor: Malgoska | 2009-08-06 19:38 | Płytki powoli ale rosną. Chociaż myślałam, że jak te siniaki zniknęły to koło setki będzie ....Ale musi mi wystarczyć to co mam :-)) | | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska | 2009-08-04 20:09 | Witam po dłuższej przerwie. Cóz się u mnie działo? Otóż skończyłam II semestr SUM, pracuję i wszystko układa się świenie ale..... Gdzieś tak w maju moje płytki krwi zastrajkowały i sobie ragularnie leciały w dół najpierw powoli a potem "na łeb na szyję" aż do 18.9 tys - i przy tym poziomie zostały mi zaaplikowane sterydy ;-( Encorton. Nie będę komentować samopoczucia po tym świństwie, przybierania na wadze pomimo ścisłej diety, zatrzymywania się wody w organiźmie i innych skutków ubocznych. ALe niestety wyglądałam jak biedronka - cała w siniakach - a nie daj Boże jak się gdzieś "walnęłam".... Jutro jadę do poradni - siniaków brak. Zobaczymy jak jutro wyniki. Oczywiście nie sterydy mi pomogły ale medycyna chińska i na jej bazie stworzone suplementy. Siniaki zaniknęły po tygodniu stosowania. Ale jak się nie ma wyjścia to się człowiek łapie wszystkiego. Oprócz tych płytek dobrze się czuję i wsio ok. Pozdrawiam Ziarniaków. | | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska, GG:4499544 | 2009-03-21 19:17 | Dawno tu nie byłam, może dlatego, że powoli zapominam... Małam badanie PET i jestem ZDROWA !!!! Zaczęłam pracować, znowu studiuję - II semestr SUM-u. Może częściej bywałam przeziębiona na początku, ale teraz już wsio ok. Muszę jeść antybiotyki i tylko to mi przypomina o tym co przeszłam, no i oczywiście co miesięczne kontrole w poradni hematologicznej. Ale to wszystko to już pikuś. Ja sama trochę się zmieniłam - częściej myślę TYLKO O SOBIE i zrozumiałam nareszcie, że JA TEŻ JESTEM WAŻNA!!! I to w większośći przypadków bardziej niż inni. Być może myślę trochę egoistycznie, ale się tego nie wstydzę! Wszystkich pozdrawiam i zapewniam, że życie w myśl zasady "Co nas nie za zabije to nas wzmocni" naprawdę się sprawdza. Trzymajcie się ludziska! | | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska, GG:4499544 | 2008-12-01 14:37 | Kolejne konrole i kolejne dobre wyniki. Czuje się coraz lepiej. Włoski zaczynają kiełkować. Złapałam co prawda 1-dniowego wirusa, który u mnie trwał tydzień i przybierał różne formy, ale jakoś przeżyłam. 16 grudnia kolejna kontrola i sie okaże czy zrobią mi badanie PET. | | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska, GG:4499544 | 2008-10-23 20:25 | wczoraj kolejna wizyta kontrolna, a ja dzien wcześniej i po drodze do przychodni wymiotowałam, ale okazało się, że to mogą być skutki uboczne bactrimu, który biorę w poniedziałki i wtorki. Ogólnie wyniki ładnie rosną, a ja czuję się coraz lepiej. | | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska, GG:4499544 | 2008-10-17 14:36 | Pojechałam we czwartek na tą wizytę kontrolną. Byłam tak słaba, że ledwo się na nogach trzymałam. Dotarłam jakoś do windy i czuję, że "płynę płynę", przy windzie stało 2 sanitariuszy jak mnie zobaczyli zaoferowali pomoc, wzięli pod pachy, tata podtrzymywał z tyłu, a ochroniarz zadzwonił na oddział, że jakaś nieprzytomna jedzie, żeby po mnie wózek wysłali do tej windy. Nie wiem jak wjechałam na 3 piętro, bo odleciałam, z otchłani wyrwał mnie krzyk sanitaruisza "nie śpij". Jak mnie moja lekarka zobaczyła, to z tej kontroli wyszłam w ten wtorek ;-DD. Teraz już jest ok, jem, nie wymiotuję, a wyniki poszły tak ładnie w górę, że na kontrolę nie jadę na oddział tylko do przychodni. Te wymioty, jak się okazało, spowodowane były przez fluconazol - lek przeciwgrzybiczny..... | | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska, GG:4499544 | 2008-10-07 17:15 | No i wybłagałam od wczoraj jestem w domku! Słaba jestem jak nie wiem, nie przyswajm dań obiadowych, ale jestem przeszczęśliwa. Nareszcie wyściskałam synusia ;-) We czwartek I wizyta kontrolna. | | komentarzy: 1, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska, GG:4499544 | 2008-10-02 11:21 | Dzisiaj to już suuuppeerrr! 1,6 leukocyty. Prawdopodobnie we wtorek ide do domu. Im bliżej wyjścia tym trudniej mi wytrzymać. Nadal słaba jestem, ledwo co jem, a jeszcze wymioty męczą :-( Oby do wtorku... | | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska, GG:4499544 | 2008-09-27 13:37 | Hurra! Od wczoraj zaczęły rosnąć wyniki! Dziś leukocyty 0,208. Niestety nadal za bardzo nie mogę jeść, a i biegunki z wymiotami męczę. Ale czuję sie lepiej z dnia na dzień. | | komentarzy: 1, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska, GG:4499544 | 2008-09-22 20:03 | Witam po kilku baardzo ciężkich dniach. Przeszczep poszedł ok, tochę w brzuchu bolało jak wlewali, potem cały dzień spałam. Potem byłam tak słaba, bolał mnie brzuch, biegunki, wymioty i ogólna masakra. Toczyli mi juz dwa razy plytki i raz krew. Naarazie głęboka neutropenia. Przerąbane jest to leżenie w tej izolatce, ale wytrzmam.... | | komentarzy: 2, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska, GG:4499544 | 2008-09-12 14:21 | Jeszcze tylko dzisiaj 1 chemia, jutro druga i w poniedziałek 15 09 2008 PRZESZCZEP Aż trudno uwierzyć, że tyle przygotowań po to, żeby w 15-20 minut wlać szpik.... | | komentarzy: 2, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska, GG:4499544 | 2008-09-11 09:55 | Nadal ok się czuję. Lekarz jednak zmieniony, sama nie wiem dobrze czy źle, kwestia przyzwyczajenia, a i tak jak coś jest omawiane to na forum ogólnym, więc w sumie olał, nie mógł czy nie chciał mnie prowadzić - prosić się nie będę. Ta lekarka też jest ok. Przez Atossę i chemię męczą mnie zaparcia, ale odpowiedni syropek i jakoś daję radę. Najgorsze chyba to odosobnienie, niemożność wyjścia choćby na korytarz. Wczoraj była mnie odwiedzić mama i trochę mi się lepiej zrobiło, gorzej jak wyszła... Ale wiem, zę dam radę bo muszę a przedewszystkim CHCĘ!!! | | komentarzy: 1, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska, GG:4499544 | 2008-09-08 19:16 | We wtorek 2 września pojawiłam się na oddziale, założono mi kontakt centralny pod obojczyk, po czym lekarz oświadczył, że chemia się może 1-2 dni przesunąć, gdyż Pan od sporządzania preparatów wyjeżdża za granicę. W sumie nie mogę winić mojego lekarza bo sama prosiłam o wtorek, a miał być już czwartek, ale zasrzegłam wyraźnie, że jeśli miało by to cokolwiek opóźnić, przesunąć przeszczep jest prorytetem - ważniejszym od rozpoczęcia 1 w życiu roku szkolnego mojego synka. Lekarz mówiąc, że może się to opóźnić, powiedział, że pewne to nie jest i jutro przyjdzie i mi wszystko powie. We środę przyszła zupełnie inna lekarka bo okazało się, że prowadzący mnie lekarz ma wolne. Pytam się jej jak to wogóle wygląda, bo jak na moje oblicznia jak dziś nie dostanę chemii to najwcześniej w niedzielę (przeszczepy nie mogą też wypadać w weekend), obiecała, że sprawdzi i przyjdzie o 11.00. Jak obiecała tak zrobiła i niestety moje obawy potwierdziła. Ubłagałam ją, więc o przepustkę, i tak uzbrojona w wodę do przepłukiwania, gazy, strzykawki i igły pojechałam z powrotem do domu. Wróciłam w sobotę i od niedzieli chemia zaczęła płynąć momi żyłami, razem z wodami, sterydami, substancjami mineralnymi. Do tego tabletki przeciwgrzybiczne, osłonowe na zołądek i antybiotyki. Dzisiaj na wizytę z Profesorem przyszła tamta lekarka, pomimo iż mój prowadzący był już w pracy.... Być może nie miał czasu, a być może mam zmienionego lekarza prowadzącego. Szkoda tylko, że nikt mnie o tym nie poinformował..... Zobaczymy kto jutro przyjdzie?? On czy Ona? Znowu mam poczucie jakiegoś niesmaku, z pewnością takie nagłe zmiany nie wpływają na moją psychikę pozytywnie. Ale zanim zacznę się wkurzać zobaczę co będzie jutro. Nie mam nic przeciwko zmianom, ale uważam, że powinno się o czymś takim jednak informować pacjenta. Jeśli chodzi o chemię to jak na razie pikuś - 2 godzinki dziennie, atossa i heparyna we wlewie ciągłym, nic mi nie jest, nie mdli apetyt dopisuje. | | komentarzy: 4, dodaj komentarz |
| autor: Malgoska, GG:5509461 | 2008-08-31 20:28 | Wszysko mi się super ułozyło. Podczas kiedy szef balował na Majorce a koleżanka z pracy miała urlop ja "pilnowałam" biura. Jutro synek idzie do I klasy, więc mu potowarzyszę. Potem pójdę do pracy, koleżance przekażę co trzeba i we wtorek 2 września na przeszczep. Oczywiście Szef zaopatrzył mnie w laptopa i w miarę możliwości będę pracować w szpitalu - mam dostęp przez net do biura ;-DD Jak będę leżeć "jak betka" wtedy poproszę dopiero o L4, w końcu w umowie mam, że pracę mogę wykonywać w domu...... | | komentarzy: 0, dodaj komentarz |
|
|