Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Wydolnośc organizmu po leczeniu - aktywność fizyczna

Autor: rodzynka • 26.02.2013 21:32 • 23 odpowiedzi

rodzynka

26.02.2013 21:32

Odpowiedz
Piszę, bo dzisiaj mój lekarz zagroził, że jeśli w przeciągu paru dni nie zapiszę się na siłownię i nie będę tam ćwiczyć ok. 3 godzin dziennie, to mam sobie poszukać innego lekarza.
Tak więc od jutra zaczynam pracować nad wydolnością organizmu, z którą jest krucho. Po leczeniu (4 beacoppy esk, eshap i abvd) sporo przytyłam, a i tak wcześniej miałam nadwagę, więc teraz jest już zupełnie nieciekawie. Po drugie - przez całe leczenie, czyli od maja do grudnia praktycznie cały czas siedziałam lub leżałam.

Mam kondycję na poziomie gruźliko-paralityka. W zeszłym tygodniu byłam w Tatrach i nie dałam rady wejść na taką popierdółkę jak Gubałówka. Dramat.

Przy wysiłku fizycznym mam zadyszkę, duszności, ponadto uciska mnie w klacie (mam tam sporo resztek po guzie, zrosty i inne kwiatki) i kuje przy sercu (resztki uciskają prawy przedsionek). Jak długo pochodzę łupie mnie w kolanach, a na dodatek mam ekstremalne bóle w nadgarstkach (albo RZS po chemii, albo osteoporoza po chemii, albo zespół cieśni nadgarstka,mam skierowanie do reumatologa). Reasumując - jestem chodzącym nieszczęściem.

Teraz dwie sprawy:

1. Błagam, powiedzcie mi, że nie jestem jedynym takim połamańcem.
2. Co robicie, żeby poprawić wydolność organizmu? Też ćwiczycie? Jeśli tak, to co, w jaki sposób?

i sprawa nr 3. Niech mnie ktoś przytuli albo solidnie kopnie :-/

Nessa

26.02.2013 22:41

Odpowiedz

O 22:32, dnia 2013-02-26 Rodzynka napisał(-a):

Teraz dwie sprawy:

1. Błagam, powiedzcie mi, że nie jestem jedynym takim połamańcem.

2. Co robicie, żeby poprawić wydolność organizmu? Też ćwiczycie? Jeśli tak, to co, w jaki sposób?

i sprawa nr 3. Niech mnie ktoś przytuli albo solidnie kopnie :-/

Kopas w dupas i do boju ;-)

Ja po leczeniu raczej musiałam nabrać masy, ale kondycja była tragikomiczna. Dostawałam przy szybszym marszu takiego kłucia w klatce, że byłam pewna rychłego końca

rodzynka

27.02.2013 07:38

Odpowiedz
Nessa, dzięki :-)))
Obudziłam się z bólem gardła, mam wrażenie, że teraz będą się piętrzyć liczne przeszkody, ale i tak pójdę ćwiczyć.
Lubię jeździć na rowerze, rolkach i chodzić z kijkami, ale biorąc pod uwagę słabą odporność (neutrofile na poziomie 2.0), to lepiej póki nie zrobi się ciepło - pomęczyć się w siłowni. Nigdy tyle czasu (3 godziny) nie poświęcałam w ciągu dnia sobie, więc pod tym względem może być ciężko - o czym tyle czasu myśleć... Muszę odszukać mp3 player.

INES

27.02.2013 08:05

Odpowiedz
Znam ten stan doskonale. 2 lata leczenia i przeszczep. Obecnie mam 1,60 wzrostu i ważę ok 75 kg.

Po przeszczepie odpuściłam na 3 miesiące z aktywnością. Doszłam do wagi 80 kg. Później zaczęłam power walking. Zadyszka mega. Spróbowałam też jeździć na rowerze. Mam tylko 3 km do lasu, robiłam 4 przystanki, bo oddechu nie mogłam złapać. Masakra.

Później włączyłam siłownie. Ale trenera uprzedziłam, że jestem do tyłu z kondycją przez leczenie i ustawił mi bezpieczny trening.

Wszystko idzie bardzo powoli, bo udało mi sie rok po przeszczepie zrzucić zaledwie 5 kg. Ale doszedł mi niestety problem hormonalny. Przeszłam menopauzę. I dziś w kwestiach "kobiecych" mam jakieś 55 lat ;) Więc chudnięcie jest znacznie trudniejsze.

Ale nie mam zamiaru się poddawać. Postanowiłam zacisnąć dietę teraz i zwiększyć ilość ćwiczeń.

Zatem cierpliwości i nie poddawaj się! :)

Marek

27.02.2013 10:31

Odpowiedz

O 22:32, dnia 2013-02-26 Rodzynka napisał(-a):

Piszę, bo dzisiaj mój lekarz zagroził, że jeśli w przeciągu paru dni nie zapiszę się na siłownię i nie będę tam ćwiczyć ok. 3 godzin dziennie, to mam sobie poszukać innego lekarza.

Tak więc od jutra zaczynam pracować nad wydolnością organizmu, z którą jest krucho. Po leczeniu (4 beacoppy esk, eshap i abvd) sporo przytyłam, a i tak wcześniej miałam nadwagę, więc teraz jest już zupełnie nieciekawie. Po drugie - przez całe leczenie, czyli od maja do grudnia praktycznie cały czas siedziałam lub leżałam.

Mam kondycję na poziomie gruźliko-paralityka. W zeszłym tygodniu byłam w Tatrach i nie dałam rady wejść na taką popierdółkę jak Gubałówka. Dramat.

Przy wysiłku fizycznym mam zadyszkę, duszności, ponadto uciska mnie w klacie (mam tam sporo resztek po guzie, zrosty i inne kwiatki) i kuje przy sercu (resztki uciskają prawy przedsionek). Jak długo pochodzę łupie mnie w kolanach, a na dodatek mam ekstremalne bóle w nadgarstkach (albo RZS po chemii, albo osteoporoza po chemii, albo zespół cieśni nadgarstka,mam skierowanie do reumatologa). Reasumując - jestem chodzącym nieszczęściem.

Teraz dwie sprawy:

1. Błagam, powiedzcie mi, że nie jestem jedynym takim połamańcem.

2. Co robicie, żeby poprawić wydolność organizmu? Też ćwiczycie? Jeśli tak, to co, w jaki sposób?

i sprawa nr 3. Niech mnie ktoś przytuli albo solidnie kopnie :-/

Właśnie miałem się was pytać jak u was właśnie z aktywnością fizyczną, czy nie ma jakiś przeciw skazań zwłaszcza po przeszczepie jak w moim przypadku.W moim przypadku wyglądało to tak że po ABVD potrafiłem jeżdżić na rowerze po 30 km. dziennie. Póżniej po nawrocie i Beacoppie w miarę normalnie funkcjonowałem i nawet po górach co nieco chodziłem ale po przeszczepie to był zgon totalny wejście na pierwsze piętro to było jak wspinaczka na K2. Teraz prawie trzy miesiące po auto jest lepiej i tak właśnie się zastanawiam czy siłownia w moim przypadku nie będzie za ciężka

seba1502

27.02.2013 10:52

Odpowiedz

Z mojego doświadczenie kluczowe znacznie ma nasza waga. Jest punktem wyjścia do sprawności fizycznej, fundamentem. Proste porównanie - np. 6 kg niby nie dużo ale to 4 butelki 1,5 litrowej wody, wyobrażacie sobie podróżować na co-dzień z takim balastem. Spróbujcie chwycić 4 butelki wody i wejdzie na 4 piętro :).

Janek

27.02.2013 13:52

Odpowiedz
Kochani, ja po ABVD na dzień dzisiejszy przytyłem 17 kg jak to zrzucić, kolano mi tak napierdziela,że ledwo chodzę w łokciach mnie łupie że ciężko zgiąć w dodatku zwyrodnienie kręgów szyjnych daje o sobie znać co noc, poradźcie co robić czy już się kłaść do "jesionki" czy jest jeszcze jak nadzieja dla dziadka,staram się jak mogę ale efekt żaden,waga dalej 123,6kg, pozdrawiam

Lena

27.02.2013 13:58

Odpowiedz

Kurcze, jestem przerażona. Za mną 8 wlewów, zostało 4, a czuję się ok, nic nie przytyłam, jestem trochę słabsza, wolniej sprzątam mieszkanie, mam suchy kaszel, ale nic więcej. Czy to reguła, że później się sypiemy????

seba1502

27.02.2013 14:18

Odpowiedz

Janku tak na początek proponuje basen 2 razy w tygodniu + jedna magiczna zasada zero słodyczy :).

mabiel

27.02.2013 14:47

Odpowiedz

W połowie grudnia skończyłem 8 ABVD, teraz jestem w trakcie radio. W trakcie chemii moja wydolność spadła i wejście na 4 piętro było problemem (szczeglnie słabe miałem nogi). Teraz jest znacznie lepiej i już nie mogę się doczekać wiosny i gry w piłkę :-)

rodzynka

27.02.2013 15:19

Odpowiedz
Uwaga z tym basenem - bo jeśli masz osłabioną odporność, to można różne cuda załapać... U mnie basen odpada nie tylko ze względu na odporność, ale na wielki kamień w klacie - w zasadzie pracuje mi 1 płuco i niewielki kawałek drugiego.

Ale stał się wielki cud i byłam dzis na siłowni :-)
Po 5 minutach na obritreku myslałam, że zaraz umrę. Po 10 zamknęłam oczy. Po 40 zlazłam i przesiadłąm się na rowerek. Tam pedałowałam i odpoczywałam, potem wturlałam się na bieżnię, gdzie pod kątem 5 stopni spacerowałam przez 20 minut w szalonym tempie 4,5 km na godzinę. Potem w szatni jak siadłam, to siedziałam sztywna przez prawie godzinę...
Wróciłam do domu i jutro mam ustawionego trenera.

O wadze nie lubię rozmawiać, bo mam do zrzucenia jakieś 30 kg. Niedawno ujrzałam dwucyfrową wagę i teraz dążę do 8 z przodu. Masakra. Też jestem po menopauzie (po chemii) i mimo diety 1500 kcal + spożywanie produktów o niskim IG, waga od stycznia stoi w miejscu jak zaklęta. W sumie to dobrze, bo odkąd przestałam jeść sterydy, czyli od listopada, to co tydzień ot tak, mimo diety, rosła o kilogram. Miło by było, gdyby moje wysiłki zaczeły wreszcie przynosić efekty.

I nie chodzi mi tylko o samą wagę - bo wcześniej, jeszcze przed chorobą, mimo nadwagi byłam aktywna fizycznie, dobrze rozciągnięta, z dużą wytrzymałością itp. Drapałam się palcami od nóg po tyle głowy :-D Mój pierwszy cel - ćwiczenia kardio przez pełne 90 minut w tempie areobowym. AmenT :-)

Nessa

27.02.2013 16:09

Odpowiedz

Rodzynka napisałaś o chodzeniu z kijkami :) jak dla mnie super na początek jak zrobi się wiosennie :) zapomniałam o tym. Ja też chodziłam z kijami, nawet nauczyłam się profesjonalnie. Rewelacja na poprawę wydolności i odchudzanie. Polecam :)

grz86

28.02.2013 07:47

Odpowiedz
Ja przy ABVD w meblowcu meble nosiłem po ABVD a przed radio normalnie siłka drążek brzuszki i włączyłem sobie bieg na 12 min, przebic przebigłem ale zapociłem sie strasznie.Przed chorobą w woju biegałem po 12km może to mnie wzmocniło.
NS I 4 stopien 3x beacop esk 7ABVD 18 lamp :)Jutro ostatnia lampa odpoczynek i nie moge sie doczekac biegania itp chce wrocic do sluzby ale w Policji.
Lekarz mowil tego nie tego nie, ale ja uparty o i piwko sie pije i wodke sie pilo w swieta. Co do lamp to jak rutinoskorbin przy chemi :)

ada26

28.02.2013 15:51

Odpowiedz

O 08:47, dnia 2013-02-28 grz86 napisał(-a):

Ja przy ABVD w meblowcu meble nosiłem po ABVD a przed radio normalnie siłka drążek brzuszki i włączyłem sobie bieg na 12 min, przebic przebigłem ale zapociłem sie strasznie.Przed chorobą w woju biegałem po 12km może to mnie wzmocniło.

NS I 4 stopien 3x beacop esk 7ABVD 18 lamp :)Jutro ostatnia lampa odpoczynek i nie moge sie doczekac biegania itp chce wrocic do sluzby ale w Policji.

Lekarz mowil tego nie tego nie, ale ja uparty o i piwko sie pije i wodke sie pilo w swieta. Co do lamp to jak rutinoskorbin przy chemi :)

Czyli spokojnie mozna cwiczyc ????jestem dwa tyg.po zakonczonym leczeniu ABVD.

beata79

28.02.2013 15:56

Odpowiedz
Dziewczyny głowa do góry. Ja jestem po 6 ABVD, naświetlaniu, 2 x ESHAP, BEAM + autoprzeszczep i po bardzo powaznym zapaleniu płuc, które załapałam po przeszczepie... W kwietniu 2012 wypuszczono mnie ze szpitala i nie byłam w stanie wyjść bez kilku odpoczynków na pierwsze piętro. To był kondycyjny i wydolnościowy dramat. I do tego nadwyżka kilogramów po przeszczepie w ilości + 15 kg.
Zaczynałam od spacerów i siłowni. Dzisiaj, chociaż jeszcze daleko mi do kondycji sprzed leczenia to włączyłam się już w czynne uprawianie sportów. Chodzę po górach, 2 x w tygodniu siłownia, basen, tenis, jeźdździectwo...dosłownie chłonę każdą wolną chwilę i wykorzystuję ją jak mogę po tym 2 i pół letnim chorowaniu. KOndycja wraca...powoli ale do przodu. Kilogramy tylko wciąż nie chcą odpuszczać... z 15 kg nadwyzki jakie załapałam po leczeniu zostało jeszcze 10....

rodzynka

28.02.2013 16:13

Odpowiedz
Beata, energia sama przychodzi, jak się czyta takie posty, jak Twój! :)

Ja dzisiaj na siłowni poprosiłam instruktora o rozpisanie treningu adaptacyjnego i... okazało się, że on TEŻ miał chłoniaka! Jakiś czas temu. Ale chłop jak się patrzy - umięśniony itp. Wniosek, że się wszystko da. Planuję codziennie po 1,5 godzinki treningu. Tadaaaaam :)

Kasiar

08.03.2013 21:38

Odpowiedz
jestem 2,5 roku po leczeniu, już trochę zapominam o tym, ale dzisiaj weszłam i znalazłam ten wątek :)
przed chorobą byłam instruktorką fitness i tancerką, w czasie choroby nie robiłam właściwie nic... po skończeniu 16 chemii postanowiłam wracać do formy na spokojnie, było baaaaardzo ciężko... i z tego "bardzo ciężko" okazało się, że mam mocno chore serce z powodu prawdopodobnie chemioterapii. dostałam różne leki, dostałam propozycje wszczepienia kardiodefibrylatora, wspominano coś o konieczności przeszczepu serca jak tak dalej pójdzie. ale odrzuciłam to wszystko (oprócz dość popularnych tabletek), bo spotkałam bardzo mądrego lekarza, który powiedział mi, że jako lekarz musi mi powiedzieć, że mam iść na operację, ale prywatnie mówi mi, że on na moim miejscu by się wstrzymał. i wstrzymałam się, przez kilka miesięcy nic nie robiłam, potem stopniowo zaczęłam ćwiczyć, cały czas na lekach, raz było lepiej, raz gorzej. od tej gadki z operacją serca minęło trochę ponad rok. jesienią zaczęłam pracować jako instruktor tańca, właśnie kończę kurs na instruktora profilaktyki bólów kregosłupa... da się! nie jest łatwo, ale da się! i może nie powinnam tego mówić, ale DA SIĘ nawet jak wielu lekarzy twierdzi, że umierasz. oczywiście nie jestem w takiej formie jak kiedyś i wg mojego kardiologa prawdopodobnie nigdy już nie będę, ale powiedział, że jest szansa, że dojdę do 80% tego, co kiedyś, a 80% tego co kiedyś oznacza naprawdę super formę patrząc na nasze społeczeństwo :D też nie jest tak, że mogę wszystko - o wiele lepiej moje serce znosi wysiłek typu taniec, aerobik, bieganie, z kolei na siłowni ćwicząc z ciężarami mam dosyć mocne zaburzenia pracy serca. Ale najważniejsze, że SIĘ DA. wymaga to dużo czasu i cierpliwości, ale głowa do góry!

Lena

09.03.2013 18:56

Odpowiedz

Kasiar, a jak u Ciebie wyszły problemy z sercem??? Jestem po 9 wlewach, jeszcze 3 przede mną i mam ciągle puls w okolicach 100. Lekarz to ignoruje, ale boję się, że coś mi się z serdeuchem stanie.

tomaszek

09.03.2013 19:06

Odpowiedz

O 22:38, dnia 2013-03-08 Kasiar napisał(-a):

jestem 2,5 roku po leczeniu, już trochę zapominam o tym, ale dzisiaj weszłam i znalazłam ten wątek :)

przed chorobą byłam instruktorką fitness i tancerką, w czasie choroby nie robiłam właściwie nic... po skończeniu 16 chemii postanowiłam wracać do formy na spokojnie, było baaaaardzo ciężko... i z tego "bardzo ciężko" okazało się, że mam mocno chore serce z powodu prawdopodobnie chemioterapii. dostałam różne leki, dostałam propozycje wszczepienia kardiodefibrylatora, wspominano coś o konieczności przeszczepu serca jak tak dalej pójdzie. ale odrzuciłam to wszystko (oprócz dość popularnych tabletek), bo spotkałam bardzo mądrego lekarza, który powiedział mi, że jako lekarz musi mi powiedzieć, że mam iść na operację, ale prywatnie mówi mi, że on na moim miejscu by się wstrzymał. i wstrzymałam się, przez kilka miesięcy nic nie robiłam, potem stopniowo zaczęłam ćwiczyć, cały czas na lekach, raz było lepiej, raz gorzej. od tej gadki z operacją serca minęło trochę ponad rok. jesienią zaczęłam pracować jako instruktor tańca, właśnie kończę kurs na instruktora profilaktyki bólów kregosłupa... da się! nie jest łatwo, ale da się! i może nie powinnam tego mówić, ale DA SIĘ nawet jak wielu lekarzy twierdzi, że umierasz. oczywiście nie jestem w takiej formie jak kiedyś i wg mojego kardiologa prawdopodobnie nigdy już nie będę, ale powiedział, że jest szansa, że dojdę do 80% tego, co kiedyś, a 80% tego co kiedyś oznacza naprawdę super formę patrząc na nasze społeczeństwo....."

Witaj, jakie masz EF serca (frakcję)? bo tez borykam się z uszkodzonym mięśniem (kardiomiopatią) po chemioterapiach i też ciągle z wizją wszczepienia ICD .(narazie leki)

Po chemioterapiach(a raczej sterydach) przytyłem do 104kg!

Zaczęły się problemy z kolanami i biodrem.

Zrzuciłęm 20 kg ale metabolizm mam koszmarnie spowolniony , muszę ciągle się pilnowac diety .Pomimo niskiej frakcji staram się kilka razy w tygoniu godzinka marszobieg albo rower(20-35km) , no i ćwiczenia siłowe (małe obciązenia 2x tydz) , o dziwo poprawiła mi się funkcjonalność tego ocalałego kawałka serca.

Janek

09.03.2013 19:10

Odpowiedz

O 19:56, dnia 2013-03-09 Lena napisał(-a):

Kasiar, a jak u Ciebie wyszły problemy z sercem??? Jestem po 9 wlewach, jeszcze 3 przede mną i mam ciągle puls w okolicach 100. Lekarz to ignoruje, ale boję się, że coś mi się z serdeuchem stanie. Poproś jak najszybciej o eho serca ten puls jest za wysoki miałem ten problem i wykryli migotanie przedsionków muszę zażywać teraz prochy i nawet nie wiem jak długo bo dostać się do kardiologa to około roku w kolejce przynajmniej w mojej miejscowości,nie lekceważ tego, pozdrawiam