Kasiar
12.03.2013 00:27
U mnie w trakcie chemii echo zawsze wychodziło okej, lekarz chwalił i dziwił się, że jest tak dobrze, za to jakieś pół roku po zakończeniu leczenia zaczęłam odczuwać "przeskakiwanie" w sercu, siniały mi dłonie i stopy. Szczerze mówiąc myślałam, że to chwilowe i minie... Przeskakiwanie z czasem się nasiliło, takie dodatkowe drgnięcia serca, zaczęłam biegać i ćwiczyć, do tego przypałętał się wirus opryszczki na plecach, wzięłam kilka opakowań heviranu i zaczęłam tracić przytomność w różnych nieoczekiwanych miejscach i sytuacjach. myslałam, że to przez lek, że minie... bla, bla, bla... w końcu rodzice zmusili mnie do wizyty u kardiologa, ten założył mi holter i okazało się po dłuższych przygodach z diagnozowaniem, że mam częstoskurcz komorowy z epizodami utraty przytomności. i nie ma możliwości wykonania ablacji i wg lekarzy jedynym rozwiązaniem jest kardiowerter, który mnie kopnie jak serce się zatrzyma. ale też natychmiast dali mi blokery do łykania i od tamtej pory zero omdleń powodowanych częstoskurczem/migotaniem. częstoskurcze czasami się zdarzają, ale mijają same, no i są coraz rzadziej... i kardiolodzy, i onkolog po wielu rozmowach doszli do wniosku, że serce po chemii jest zagadką i że czas i mój młody wiek (22 lata) mogą dużo pomóc. Więc biorę lek-czas i czekam ;)