do Michal1302: Hej! mam 24 lata o chorobie dowiedziałem się dokładnie 8 listopada 2012, przeszedłem ABVD 12 wlewów+radio, zaczynając chemie, wbiłem sobie do głowy: "pier***e to ścierwo i dam rade" na każdą chemie jeździłem samochodem, z myślą ze dam rade sam wrócić, miałem przy sobie laptopa, słuchawki i zapas filmów, nie zgodziłem się na port wmawiając sobie, że tego nie potrzebuje, przez 12 chemii zwymiotowalem 3 razy (uważam, że to dobry wynik), po wlewie jechałem do sklepu zrobić zakupu na obiad, wracałem leżałem w łózku i dzień później wychodziłem z domu, starałem się normalnie funkcjnować, dałem radę, radio było dla mnie "wakacjami", jedynie pochłaniało czas, kolejka, łóżko, naświetlenie-"dziękuje do zobaczenia jutro", oprócz małego bólu gardła nic nie poczułem.Nastaw się pozytywnie!!! Jesteśmy młodzi! musimy to zwalczyć, na dzień dzisiejszy czekam na ostatecznego PETA, nie myśle o wyniku, musi być dobrze!!!! nawet jak nie to i tak dam rade, mam narzeczoną z która wiążę plany na przysłość, która pomogła mi przejść przez to wszystko, rodzinę, wsparcie bliskich, plany na przyszłość. Myśl o tym, że każdy wlew Ci pomaga!!!! i skończysz z tym ścierwem!! Pozdrawiam i życze wytrwałości, jak chcesz o coś pytać napisz, podam Ci swojego maila.
Nie można urządzać zawodów w kto mniej zwymiotuje i kto przejdzie chemię 'mężniej'(chociaż czasami takie myślenie może pomagać - myślenie, że ja przeszedłem lepiej chemię - oznacza np. że miałem wpływ na to jak ją przechodzę, więc miałem kontrolę nad sytuacją). Nie znaczy to jednak, że jak się podzielimy tym swoim wynikiem, to innym się zrobi przyjemniej. Niestety. Nie ma tutaj dobrych wyników w wymiotach, bo gdyby przyjąć, że są możliwe byłyby gdzieś wyniki złe. To nie jest bieg przez płotki ani rajd. Różnie różne organizmy reagują na chemię, są tacy, na których nie robi to specjalnego wrażenia, a są tacy, którzy się załamują i chyba nie ma tutaj żadnej cudownej recepty - jeżeli kogoś chemia 'dotyka' ciężej - nie może zwyczajnie przyjąć kroplówki i powiedzieć sobie, tym razem będzie dobrze. Dobrze się od tego nie zrobi. To naiwne. Naiwność czasami pomaga, ale są jakieś granice. Pytanie pozostaje otwarte dlaczego, ktoś się załamuje (autor wątku)? Czy mdłości przeszkadzają mu do tego stopnia, że sobie nie radzi? Czy chodzi o czarne myśli, że to wszystko nie ma sensu? Czy dzieje się coś jeszcze innego (gorączki, ból)? Najlepiej jak się autor wypowie w tych sprawach.