Tak się dopytuję z 2 powodów. Pierwszy, to wrodzona ciekawość i zboczenie zawodowe (jestem biologiem, nawet kiedyś zdawałam kolokwium z budowy węzła chłonnego :-))), a druga to obraz moich węzłów w USG. Na każdym wychodzą hypoechogeniczne. Po moim drugim USG pytam radiologa czy węzły wyglądają podejrzanie, a on mi na to cyt.: no te zatoki mogłyby mieć lepsze. Jednak w żaden sposób nie określił w opisie czy są odczynowe czy nie. Chirurg - onkolog wysłał mnie na kolejne USG i od niego uzależnił decyzję o pobraniu bądź nie. W czasie tego USG usłyszałam od radiologa na temat swoich węzłów: no mają poszerzoną warstwę korową, mógłbym skierować panią na biopsję, ale chyba nie ma pani ochoty się na razie ciąć... I opisał je jako niepodejrzane, w związku z czym chir-onk uznał moje węzły za odczynowe, usłyszałam, ze jestem zdrowa i mam przyjść do kontroli za 3 m-ce. Jak pewnie sami rozumiecie, pozostała mi w głowie niepewność co do moich węzłów, zwłaszcza, ze mam inne objawy.
Ja nie miałam żadnych objawów. Przez przypadek (z własnej inicjatywy i za własne pieniądze) zrobiłam USG jamy brzusznej. W instytucie robiłam tylko usg szyi (rzadko, a potem prawie wcale) i prześwietlenie płuc. Po urodzeniu dziecka chciałam się sprawdzić i wyszły węzły. Pół roku obserwacji i dopiero PET, który wykazał, że jest nawrót.Teraz jestem po leczeniu i mam nadzieję, że się już ZZ nie powtórzy.
Pozdrawiam