baldi
13.02.2007 18:41
O 19:37, dnia 2007-02-13 Fantomasz napisał(-a):
a to w którym miekscu brak kultury jest?
bo ja sie doczytac nie moge ;-)
ciiichoooo, niech idzie ;-)
mi sie od razu Solaris Lema przypomina.. "oni zawsze wracają"
Autor: alicja.aks • 12.02.2007 12:58 • 43 odpowiedzi
baldi
13.02.2007 18:41
O 19:37, dnia 2007-02-13 Fantomasz napisał(-a):
a to w którym miekscu brak kultury jest?
bo ja sie doczytac nie moge ;-)
ciiichoooo, niech idzie ;-)
mi sie od razu Solaris Lema przypomina.. "oni zawsze wracają"
zogra
13.02.2007 19:23
O 10:28, dnia 2007-02-13 alicja napisał(-a):
nie chce sie znikim kłócic nie po to tu jestem mam problem i szukam osoby która ma podobny przypadek wiec nie bedzie zadnej pyskówki na forum
jak chcesz pogadac podaj swoj e-mail to ci szczegolowo opisze przypadek mojego meza, podobny do Twojego,
ja sie nie chce wdawac w dyskusje na tym forum bo brak tu "powaznych "osob, te ktore przez chorobe juz przeszly zdaja sie zapomnialy o strachu i panice ktore towazysza wstepnym badaniom (Zapomnial wol jak cieleciem byl), ktore maja potwierdzic badz wykluczyc to co w nagorszych koszmarach nam sie nie snilo, niektorzy to nawet sie nie przyznaja do zadnych stanow zalamania, bo przeciez oni tacy twardzi. Ja doskonale rozumiem twoj strach o meza, jeszcze jest bardzo swiezy w mojej pamieci, jestesmy dopiero w polowie drogi...
pozdrawiam
Johana
13.02.2007 23:50
O 20:23, dnia 2007-02-13 zogra napisał(-a):
ja sie nie chce wdawac w dyskusje na tym forum bo brak tu "powaznych "osob, te ktore przez chorobe juz przeszly zdaja sie zapomnialy o strachu i panice ktore towazysza wstepnym badaniom (Zapomnial wol jak cieleciem byl), ktore maja potwierdzic badz wykluczyc to co w nagorszych koszmarach nam sie nie snilo, niektorzy to nawet sie nie przyznaja do zadnych stanow zalamania, bo przeciez oni tacy twardzi. Ja doskonale rozumiem twoj strach o meza, jeszcze jest bardzo swiezy w mojej pamieci, jestesmy dopiero w polowie drogi...
pozdrawiam
co Ty możesz wiedzieć o strachu, panice ??? jesteś osobą "towarzyszącą" w chorobie bardzo bliskiej osoby, nie twierdze, że jest łatwo Tobie.Polecam przytulić się do męża, powiedzieć jak bardzo jest ważny w Twoim życiu i jak bardzo go kochasz...(no ale co ja będę Ci tłumaczyć), jak Ty lepiej wiesz i wogóle tu nie ma "poważnych"osób...Proszę Cie nie uogólniaj !!! Przeczytaj sobie co Ci kiedyś napisałam... ZAWSZE SĄ: STRACH, EMOCJE, NERWY ... I proszę nie pisz że "ONI tacy twardzi"
Wiesz... o strachu i panice (o której wspominałaś) trudno zapomnieć.
pozdrawiam
zogra
14.02.2007 01:17
O 00:50, dnia 2007-02-14 Johana napisał(-a):
O 20:23, dnia 2007-02-13 zogra napisał(-a):
co Ty możesz wiedzieć o strachu, panice ??? jesteś osobą "towarzyszącą" w chorobie bardzo bliskiej osoby>
dlatego walsnie napisalam ze doskonale rozumiem jej przezycia, bo to nie ona jest chora tylko byc moze jej maz, wiec boi sie o meza tak jak ja kiedys balam sie o swojego
tego co wy "chorzy" przezywacie nie jestem w stanie pojac, nawet nie probuje sobie wyobrazic
a mowiac "niepowazne " soby mialam na mysli tych co najczesciej odpowiadaja na posty i zwykle nie maja nic milego poza przykrosciami do powiedzenia, kobieta przezywa koszmar wynikajacy z niewiedzy i i stara sie wszelkimi sposobami dotrzec do kogos kto mial podobny przypadek i to co slyszy to przewaznie glupie komentarze
Zoisyte
14.02.2007 06:57
O 02:17, dnia 2007-02-14 zogra napisał(-a):
O 00:50, dnia 2007-02-14 Johana napisał(-a):
O 20:23, dnia 2007-02-13 zogra napisał(-a):
co Ty możesz wiedzieć o strachu, panice ??? jesteś osobą "towarzyszącą" w chorobie bardzo bliskiej osoby>
dlatego walsnie napisalam ze doskonale rozumiem jej przezycia, bo to nie ona jest chora tylko byc moze jej maz, wiec boi sie o meza tak jak ja kiedys balam sie o swojego
tego co wy "chorzy" przezywacie nie jestem w stanie pojac, nawet nie probuje sobie wyobrazic
a mowiac "niepowazne " soby mialam na mysli tych co najczesciej odpowiadaja na posty i zwykle nie maja nic milego poza przykrosciami do powiedzenia, kobieta przezywa koszmar wynikajacy z niewiedzy i i stara sie wszelkimi sposobami dotrzec do kogos kto mial podobny przypadek i to co slyszy to przewaznie glupie komentarze
Po pierwsze - Alicja nie wie jeszcze na co jej mąż jest chory. Dlatego jej odpisałem co należy robić, nawet założyłem cały wątek poświęcony DIAGNOZIE. Ale ona to OLAŁA i dalej szuka niewiadomo czego. Woli panikować niż myśleć?? JEJ SPRAWA.
Po drugie - nie zauważyłaś że Twoje opinie jakoś nie spotykają się tu z poparciem?? Wypisujesz czasem takie głupoty że aż szkoda czytać. Zastanów się wreszcie trochę. Temat Trolli poruszałem już w innym wątku, może go sobie odnajdziesz na forum i poczytasz??
Nie wiesz nic o mnie czy o Baldim, ale próbujesz nas oceniać. Nie wiesz nic na temat choroby Twojego męża, bo w Twojej kochanej Hameryce "lekarze są od leczenia a nie od rozmawiania z pacjentami" (taki tekst usłyszałem od kogoś, kto również leczy się w Stanach). Generalnie nie wiesz nic ale próbujesz mieszać. Normalnie rasowy Troll. Powiedz, po co Ci to forum?? Musisz tu pisać?? Dowartościowujesz się czytaniem jak to w Polsce się źle leczy?? Takie podejście też wymaga leczenia, tyle że u innego specjalisty.
Ewa
14.02.2007 07:25
O 00:50, dnia 2007-02-14 Johana napisał(-a):
co Ty możesz wiedzieć o strachu, panice ??? jesteś osobą "towarzyszącą" w chorobie bardzo bliskiej osoby
Sory Johana,ale bardzo mylisz się pisząc takie słowa. Jestem mamą chorej córki, znam doskonale uczucie strachu i bólu. Gdyby to zależało ode mnie ani chwili nie zastanawiałabym się i całą chorobę, ból i cierpienie wzięłabym na siebie, bo to ona powinna mieć prawo do zdrowia i radosnej młodości. Nietety nie mam na to wpływu, wiesz jak to boli matkę ? Przeżyłam nagłą śmierć męża, ale nie ma chyba nic gorszego jak być, jak to piszesz osobą towarzyszącą w takich sytuacjach. Bardzo boli mnie że chorujecie, ale nie możesz pisać, że nic nie wiemy o strachu. Nie chcę aby zabrzmiało to jak jakaś licytacja, ale kiedy zabieramy głos na tym forum to nie nasza zabawa w necie, tylko szukanie pomocy dla kochanej osoby, bo musimy być "twardzi", gdy tymczasem serce pęka z bólu i strachu o jutrzejszy dzień.
Teresa
14.02.2007 07:46
O 08:25, dnia 2007-02-14 Ewa napisał(-a):
O 00:50, dnia 2007-02-14 Johana napisał(-a):
Ewa masz racje,ja byłam w jednej i w drugiej sytuacji.Jestem chora,jak rowniez był chory moj Tata,pisze był,bo miesiac temu zmarł.Patrzac z tej perspektywy...Czy wolałam sama byc chora czy patrzec na cierpienie bliskiej osoby:odpowiadam ,ze wolałabym byc znow chora,niz patrzec jak cierpi ktos i nie wiedziec jak pomoc.Ja zmagałam sie z choroba wiele lat-teraz mija 21 lat od zachorowania ...i nie potrafiłam pomoc Tacie.Starałam sie jak mogłam robiłam wszystko ,ale choroba wygrała.Tak wiec uwazam ,ze nie oceniajcie nikogo Tu...bo nie wiecie co ta osoba czuje,jak to przezywa.A teraz do Zaistego....zrozum ze naprawde te osoby potrzebuja wsparcia i troszke milszego podejscia.Mysle ze jesli juz nie mozesz sie oprzec komentarza -to lepiej to przemilcz...bedzie lepiej.Mam nadzieje ze tym razem mi sie nie oberwie.Pisałam z własnego doswiadczenia.pozdrawiam
Karkurt
14.02.2007 08:31
daras
14.02.2007 08:40
renata
14.02.2007 09:03
O 09:40, dnia 2007-02-14 daras napisał(-a):
przez chorobe to zone stracilem,ja walczylem a ona rozwod mi teraz szykuje.naszczescie wszyscy zyja i maja sie dobrze.najbardziej szkoda mi corki,mojej malej myszki.pozdrawiam.
czesto tak sie dzieje ze to kibic (osoba ktora jest blisko przy osobie chorej)sie bardziej wypala niz zawodnik.
Głowa do góry.
Pozdr.
Darek
14.02.2007 09:40
O 10:03, dnia 2007-02-14 renata napisał(-a):
O 09:40, dnia 2007-02-14 daras napisał(-a):
przez chorobe to zone stracilem,ja walczylem a ona rozwod mi teraz szykuje.naszczescie wszyscy zyja i maja sie dobrze.najbardziej szkoda mi corki,mojej malej myszki.pozdrawiam.
czesto tak sie dzieje ze to kibic (osoba ktora jest blisko przy osobie chorej)sie bardziej wypala niz zawodnik.
Głowa do góry.
Pozdr.
samotnosc jest ciezka....potym wszystkim ciezko jest znowu budowac
Johana
14.02.2007 09:49
O 08:25, dnia 2007-02-14 Ewa napisał(-a):
Sory Johana,ale bardzo mylisz się pisząc takie słowa. Jestem mamą chorej córki, znam doskonale uczucie strachu i bólu. Gdyby to zależało ode mnie ani chwili nie zastanawiałabym się i całą chorobę, ból i cierpienie wzięłabym na siebie, bo to ona powinna mieć prawo do zdrowia i radosnej młodości. Nietety nie mam na to wpływu, wiesz jak to boli matkę ? Przeżyłam nagłą śmierć męża, ale nie ma chyba nic gorszego jak być, jak to piszesz osobą towarzyszącą w takich sytuacjach. Bardzo boli mnie że chorujecie, ale nie możesz pisać, że nic nie wiemy o strachu. Nie chcę aby zabrzmiało to jak jakaś licytacja, ale kiedy zabieramy głos na tym forum to nie nasza zabawa w necie, tylko szukanie pomocy dla kochanej osoby, bo musimy być "twardzi", gdy tymczasem serce pęka z bólu i strachu o jutrzejszy dzień.
Mój post był skierowany do zogry. Był odpowiedzią na jej twierdzenia, że:
-"oni tacy twardzi"
-"brak na tym forum poważnych osób"
-"te osoby zapomniały już o strachu i panice"(zapomniał wół jak cielęciem był)
Na przekór postawiłam pytanie - "co Ty możesz wiedzieć o strachu i panice?" W którym miejscu napisałam jej, że jest jej łatwo będąc "towarzyszką" osoby chorującej?
Nie mam zamiaru wszczynać tutaj "licytacji"
-kto co czuje? -kto bardziej to przeżywa, czy osoba chorująca, czy osoba jej towarzysząca? itd
Zresztą jak można określić poziom emocjii, przecież uczucia są tak delikatną sferą.
pozdrawiam i wytrwałości życzę
Teresa
14.02.2007 09:57
O 10:49, dnia 2007-02-14 Johana napisał(-a):
Johana,ja tez nie skierowałam słow do ciebie,ale potwierdziłam ze trudno sie zyje jak choruje osoba bliska,dlatego rozumiem Ewe
Ewa
14.02.2007 11:59
O 10:49, dnia 2007-02-14 Johana napisał(-a):
Mój post był skierowany do zogry.
Ano tak, rzeczywiście do zogry pisałaś.
Ale ja napisałam jak czują się osoby towarzyszące, a taką też jest zogra. Myślę, że ona czuje się podobnie jak ja, to samo przeżywa. I raczej to forum ją w tym momencie nie bawi.
Napisałam co czuję jako osoba towarzysząca i zamiast chwili refleksji, to zaraz pytania " a gdzie?, a kiedy?"
Tylko po co rozwijać ten wątek?
Więcej ciepła i wyrozumiałości, a będzie lepiej.
Dzięki za pozdrowienia, ja też pozdrawiam.
alicja.aks
14.02.2007 13:57
O 20:23, dnia 2007-02-13 zogra napisał(-a):
O 10:28, dnia 2007-02-13 alicja napisał(-a):
nie chce sie znikim kłócic nie po to tu jestem mam problem i szukam osoby która ma podobny przypadek wiec nie bedzie zadnej pyskówki na forum
jak chcesz pogadac podaj swoj e-mail to ci szczegolowo opisze przypadek mojego meza, podobny do Twojego,
ja sie nie chce wdawac w dyskusje na tym forum bo brak tu "powaznych "osob, te ktore przez chorobe juz przeszly zdaja sie zapomnialy o strachu i panice ktore towazysza wstepnym badaniom (Zapomnial wol jak cieleciem byl), ktore maja potwierdzic badz wykluczyc to co w nagorszych koszmarach nam sie nie snilo, niektorzy to nawet sie nie przyznaja do zadnych stanow zalamania, bo przeciez oni tacy twardzi. Ja doskonale rozumiem twoj strach o meza, jeszcze jest bardzo swiezy w mojej pamieci, jestesmy dopiero w polowie drogi...
pozdrawiam
mój e mail to alicja.aks@wp.pl serdeczne dzieki
zogra
14.02.2007 14:37
O 07:57, dnia 2007-02-14 Zoisyte napisał(-a):
O 02:17, dnia 2007-02-14 zogra napisał(-a):
O 00:50, dnia 2007-02-14 Johana napisał(-a):
O 20:23, dnia 2007-02-13 zogra napisał(-a):
co Ty możesz wiedzieć o strachu, panice ??? jesteś osobą "towarzyszącą" w chorobie bardzo bliskiej osoby>
dlatego walsnie napisalam ze doskonale rozumiem jej przezycia, bo to nie ona jest chora tylko byc moze jej maz, wiec boi sie o meza tak jak ja kiedys balam sie o swojego
tego co wy "chorzy" przezywacie nie jestem w stanie pojac, nawet nie probuje sobie wyobrazic
a mowiac "niepowazne " soby mialam na mysli tych co najczesciej odpowiadaja na posty i zwykle nie maja nic milego poza przykrosciami do powiedzenia, kobieta przezywa koszmar wynikajacy z niewiedzy i i stara sie wszelkimi sposobami dotrzec do kogos kto mial podobny przypadek i to co slyszy to przewaznie glupie komentarze
Po pierwsze - Alicja nie wie jeszcze na co jej mąż jest chory. Dlatego jej odpisałem co należy robić, nawet założyłem cały wątek poświęcony DIAGNOZIE. Ale ona to OLAŁA i dalej szuka niewiadomo czego. Woli panikować niż myśleć?? JEJ SPRAWA.
Po drugie - nie zauważyłaś że Twoje opinie jakoś nie spotykają się tu z poparciem?? Wypisujesz czasem takie głupoty że aż szkoda czytać. Zastanów się wreszcie trochę. Temat Trolli poruszałem już w innym wątku, może go sobie odnajdziesz na forum i poczytasz??
Nie wiesz nic o mnie czy o Baldim, ale próbujesz nas oceniać. Nie wiesz nic na temat choroby Twojego męża, bo w Twojej kochanej Hameryce "lekarze są od leczenia a nie od rozmawiania z pacjentami" (taki tekst usłyszałem od kogoś, kto również leczy się w Stanach). Generalnie nie wiesz nic ale próbujesz mieszać. Normalnie rasowy Troll. Powiedz, po co Ci to forum?? Musisz tu pisać?? Dowartościowujesz się czytaniem jak to w Polsce się źle leczy?? Takie podejście też wymaga leczenia, tyle że u innego specjalisty.
powstrzymam sie od komentarza bo musialabym sie znizyc do twojego poziomu
Nie wiesz nic na temat choroby Twojego męża, bo w Twojej kochanej Hameryce "lekarze są od leczenia a nie od rozmawiania z pacjentami" (taki tekst usłyszałem od kogoś, kto również leczy się w Stanach).
no tak a ty to woesz wszystko, ja przynajmniej swoje komentarze odnosnie leczenia w Polsce pisze bo przynajmniej w Polsce spedzilalm 25 lat, ty natomiast piszesz o Hameryce tylko to co wiesz ze slyszenia...blad wielki blad...
na temat choroby meza rozmawiam bardzo duzo z jego lekarzem, a oprocz tego zasiegam drugiej opinii od znajomej pani onkolog, tak celem sprawdzenia czy to co mowi lekarz prowadzacy potwierdza sie ogolnie w srodowisku onkologow, a nie pisze nic o tym bo znow zarzuconoby mi sie sie wymadrzam i w ogole pisze to zeby zdolowoac tych co lecza sie w Polsce
zraz pewnice znow cos "madrego" mi odpiszesz czekam z utesknieniem
zogra
14.02.2007 14:41
O 08:25, dnia 2007-02-14 Ewa napisał(-a):
O 00:50, dnia 2007-02-14 Johana napisał(-a):
co Ty możesz wiedzieć o strachu, panice ??? jesteś osobą "towarzyszącą" w chorobie bardzo bliskiej osoby
Sory Johana,ale bardzo mylisz się pisząc takie słowa. Jestem mamą chorej córki, znam doskonale uczucie strachu i bólu. Gdyby to zależało ode mnie ani chwili nie zastanawiałabym się i całą chorobę, ból i cierpienie wzięłabym na siebie, bo to ona powinna mieć prawo do zdrowia i radosnej młodości. Nietety nie mam na to wpływu, wiesz jak to boli matkę ? Przeżyłam nagłą śmierć męża, ale nie ma chyba nic gorszego jak być, jak to piszesz osobą towarzyszącą w takich sytuacjach. Bardzo boli mnie że chorujecie, ale nie możesz pisać, że nic nie wiemy o strachu. Nie chcę aby zabrzmiało to jak jakaś licytacja, ale kiedy zabieramy głos na tym forum to nie nasza zabawa w necie, tylko szukanie pomocy dla kochanej osoby, bo musimy być "twardzi", gdy tymczasem serce pęka z bólu i strachu o jutrzejszy dzień.
zycze corce wygranej walki a tobie sily na kazdy dzien
pozdr
zogra
14.02.2007 15:20
O 09:31, dnia 2007-02-14 Karkurt napisał(-a):
nie zauważyłaś że Twoje opinie jakoś nie spotykają się tu z poparciem??
Spotykają się tylko może ktoś nie chce wdawać się w te jałowe dyskusje . Ale jak znów słyszę te pierdoły o Trolach
to nie mogę . Co to jest kabaret czy co .
Wypisujesz czasem takie głupoty że aż szkoda czytać.
Tu chyba piszesz o sobie .Faktycznie czasami udzielisz konkretnej rady ale czasami to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać .
Nie wiesz nic o mnie czy o Baldim, ale próbujesz nas oceniać.
Za to ty wszystko wiesz o wszystkich . A ten pomysł ( zrób wszystkie badania to Ci łaskawie może coś odpowiem ,to szkoda komentować ). Jak zaczynałem walkę w 2000r to nie wiedziałem co to jest tomografia , biopsja itp .
Pewnie uznał byś mnie za jakiegoś debila .
Generalnie nie wiesz nic ale próbujesz mieszać. Normalnie rasowy Troll. Powiedz, po co Ci to forum??
Masz szczęście że kobieta jest na poziomie bo inna jak by Ci odpisała to . Chyba Ci facet chemia mózg przeżarła .
dzieki Karkurt, wielkie dzieki, zoisyte, to w ogoel mysli ze jak przytoczy pare cytatow z madrych ksiazek na temat ZZ to sam sie wyda madrzejszy.. ale zrozumienia i empatii to tu u niego za gorsz...
no i miota sie Alicja z pytaniami, lekarze najwyrazniej sami nie wiedza co jest grane, raz mowia ze nie ma problemu, raz ze wezly chlonne hypoechogenne, ze kilka innych wezlow powiekszonych, ale lekarz nie widzi tam problemu, ale jednak kieruje do onkologa, no to jak tu bydz czlowieku madrym...
wiedz szuka odrobiny zrozumienia i moze przelozenia wynikow testow z jezyka medycznego na bardziej zrozumialy, moze nawet nie wie co znaczy slowo hypoechogenne... a czy zoisyte wiedzial zanim poznal swoja diagnoze? znal te wszystkie terminy medyczne? Jezeli tak to chyle czola bo on pewnie taki bardzo madry jest a reszta to banda przyglupow, no nie? Zoisyte to chyba powinien przyjechac do stanow z wykladami pouczyc troche naszych onkologow bo on tak duzo wie,
zogra
14.02.2007 15:53
O 07:57, dnia 2007-02-14 Zoisyte napisał(-a):
O 02:17, dnia 2007-02-14 zogra napisał(-a):
O 00:50, dnia 2007-02-14 Johana napisał(-a):
O 20:23, dnia 2007-02-13 zogra napisał(-a):
co Ty możesz wiedzieć o strachu, panice ??? jesteś osobą "towarzyszącą" w chorobie bardzo bliskiej osoby>
dlatego walsnie napisalam ze doskonale rozumiem jej przezycia, bo to nie ona jest chora tylko byc moze jej maz, wiec boi sie o meza tak jak ja kiedys balam sie o swojego
tego co wy "chorzy" przezywacie nie jestem w stanie pojac, nawet nie probuje sobie wyobrazic
a mowiac "niepowazne " soby mialam na mysli tych co najczesciej odpowiadaja na posty i zwykle nie maja nic milego poza przykrosciami do powiedzenia, kobieta przezywa koszmar wynikajacy z niewiedzy i i stara sie wszelkimi sposobami dotrzec do kogos kto mial podobny przypadek i to co slyszy to przewaznie glupie komentarze
Po pierwsze - Alicja nie wie jeszcze na co jej mąż jest chory. Dlatego jej odpisałem co należy robić, nawet założyłem cały wątek poświęcony DIAGNOZIE. Ale ona to OLAŁA i dalej szuka niewiadomo czego. Woli panikować niż myśleć?? JEJ SPRAWA.
Po drugie - nie zauważyłaś że Twoje opinie jakoś nie spotykają się tu z poparciem?? Wypisujesz czasem takie głupoty że aż szkoda czytać. Zastanów się wreszcie trochę. Temat Trolli poruszałem już w innym wątku, może go sobie odnajdziesz na forum i poczytasz??
Nie wiesz nic o mnie czy o Baldim, ale próbujesz nas oceniać. Nie wiesz nic na temat choroby Twojego męża, bo w Twojej kochanej Hameryce "lekarze są od leczenia a nie od rozmawiania z pacjentami" (taki tekst usłyszałem od kogoś, kto również leczy się w Stanach). Generalnie nie wiesz nic ale próbujesz mieszać. Normalnie rasowy Troll. Powiedz, po co Ci to forum?? Musisz tu pisać?? Dowartościowujesz się czytaniem jak to w Polsce się źle leczy?? Takie podejście też wymaga leczenia, tyle że u innego specjalisty.
mialam sie powstrzymac ale nie potrafie
A może Alicja ma dwóch mężów??
powyzszy komentarz autorstwa zoisyte daje nam pelen obraz jego inteligencji; nie mialam pojecia ze jestesmy w przedszkolu
Polecasz mi leczenie u specjalisty, ja smiem twierdzic ze tobie by sie ono bardzo przydalo, choc obawiam sie ze w twoim przypadku niewiele by to dalo...
niko
14.02.2007 18:42
choroba-choroba,gorsze sa chyba do niej dodatki ktore rozpylaja wokol siebie rozne problemy...