mabiel
03.12.2013 14:46
przez cały okres leczenia utratę włosów traktowałem jako najmniej dokuczliwy skutek uboczny, praktycznie w ogóle się nie przejmowałem ich brakiem :-)Tym bardziej, że niektórzy mówili, że dobrze mi w łysinie :-)
W grudniu mija rok od zakończenia chemioterapii, (później jeszcze tylko radio), a moje włosy wyglądają jak u niemowlaka.
Rosną wolno, są cienkie i rzadkie. Muszę je cały czas krótko ścinać, bo dłuższe wyglądają nieładnie.
Przed chorobą włosy nie były super mocne, robiły mi się zakola a włosy przerzedzały, jednakże były grube i sztywne, a teraz są bardzo miękkie i cieniutkie.
Czy to normalne, aby prawie rok po chemii włosy nie wróciły do normalności? Czy ktoś z Was miał podobnie? Jeśli tak, to czy sobie w jakiś sposób radziliście?