Swoją droga ciekawe od kiedy należałoby liczyć remisję? Czy od pierwszego Peta jeszcze w trakcie leczenia, który potwierdził Całkowitą Odpowiedź Metaboliczną czy może Peta po zakończeniu leczenia?
Generalnie nie ważne kiedy się remisja zaczęła, ważne by się nigdy nie skończyła! :-)
Remisja jest remisja, niezaleznie od tego w jakiej fazie leczenia jestes. Nalezy pamietac tylko co to jest definicja remisji: ze nie stwierdza sie objawow choroby dostepnymi metodami diagnostycznymi. A jak wiesz, zarowno PET jak CT maja okreslona czulosc. To powoduje, ze np. aktywny guzek, ale mniejszy niz... 3 mm (?), nie zostanie wykryty choc Tobie pogratuluja remisji. Zauwaza go dopiero jak urosnie. No i jest wczesny nawrot. Stad zawsze trzeba dobrac chemie do konca. Zawsze jest tez ryzyko przetrwania pojedynczych komorek nowotworowych (jak gdyby macierzystych dla nowotworu- ostatnio bylo kilka artykulow na ten temat) i musi uplynac nawet kilka lat zanim sie namnoza do wielkosci wykrywalnego guza.I mamy nawrot pozny. Nawet jedna przetwala komorka moze sie namnozyc na nowo do nowotworu. Moze ktos wie jak wyglada cykl zyciowy komorek ziarnicowych, jak dlugo zyja? Bo ze dziela sie bez konca to wiadomo. Dlatego w onkologii ostroznie podchodzi sie do terminu wyleczenie. Choc dla wiekszosci nowotworow przyjmuje sie brak nawrotu przez 5 lat za wyleczenie.
Mój lekarz tłumaczył mi, iż mimo, że po kilku wlewach w badaniu PET mamy remisję, to podaje się kuracje do końca, żeby wytłuc ewentualne pojedyńcze komórki nowotworowe, których nie widać w badaniach obrazowych.
A jeśli chodzi o szanse nawrotu, to powiedział, iż jest to zależne od stopnia zaawansowania. W moim przypadku (guz środpiersia 92x55mm i naciek na płuco) ocenia to na 30%, ale podkreśla również, że mam duże szanse na całkowite wyleczenie :)