Kochani wiem że mamy piękny dzień, a ja mam strasznego doła naprawdę. Potrzebuje waszego wsparcia bardzo.
Cały czas wyczuwam tego węzła jest twardy nie boli do tego strasznie boli mnie gardło, głowa. Wiem że będę musiała podjąć znowu walkę. Tylko zastanawiam się czemu znowu JA!!!! łzy lecą same nie mam nad tym kontroli. Do 5 lipca jeszcze 2 tyg. a do tego czasu wykończę się nerwowo.
Kobieto! Wyluzuj! czy Ty jesteś jakiś prorok, że wiesz, że będziesz musiała podjąć znowu walkę? Może zatrudnij się w jakimś centrum onkologii - nie będą musieli tracić kasy na PETy - Ty im będziesz stawiać diagnozy :)
Od dwóch lat jestem w remisji. Miałem zz w stadium IVB (ognisko pierwotne w klatce piersiowej - 13cm). Nie mam pojęcia co mam w tej klatce teraz, czy jakieś węzełki mi się powiększają czy nie, czy są twarde. Prowadzący nie chce robić RTG częściej niż raz na rok, a CT tylko jakby się naprawdę działo coś podejrzanego. Przez te dwa lata zaliczyłem chyba z 8 infekcji, gdzie bardzo bolało mnie gardło, głowa, miałem swędzenie skóry i jakieś wypryski i nic z tego nie okazało się nawrotem (choć za każdym razem miałem pełne portki strachu).
Teoretycznie mam 50% szans na przeżycie 5 lat. Staram się w ogóle tym nie przejmować i uważać na siebie bo jest jeszcze całe mnóstwo sposobów aby stracić życie. Każdego wieczoru Bogu dziękuję, za każdy mój dzień (i moich bliskich), że mogliśmy być razem. Trzymaj się!