Ziarnica.pl
← Wróć do działu Ogólne
Ogólne

Prosze o pomoc bo ona umrze

Autor: Magdalena R. • 22.05.2013 08:40 • 2 odpowiedzi

Magdalena R.

22.05.2013 08:40

Odpowiedz
Witam wszystkich,

Bardzo prosze was o pomoc. U mojej przyjaciolki stwierdzono ziarnice dwa lata temu. Wziela cala pierwsza serie chemi, ale jej nie pomogla. Potem miala burzliwe rozstanie z chlopakiem (swiniak zostawil ja w najgorzym momencie) i tak sie zalamala, ze postanowila sie nie leczyc. Od roku tkwi w takim postanowieniu i choc dwoimy sie i troimy, nie chce sie leczyc.

Moze ktos z was wie jak ja naklonic? Nie mamy duzo czasu. Z tego co widze to ma juz chyba IV stopinen...

Myslalam, zeby moze zadzwonic do jakies fundacji, ktora pomaga w takich przypadkach. Do psychologow... Wie ktos z was o czyms takim?

Jestesmy z Poznania. Prosze o kazdy nawet bardzo iracjonalny pomysl.

Zycze Wam duzo zdrowia i wytrwalosci, bo jak widac mozna ja stracic.

kiu233

24.05.2013 18:03

Odpowiedz
Witaj,moze po prostu porozmawiaj z chlopakiem z ktorym sie rozstala,aby spotkal sie z nia,i porozmawial,opowiedz jemu jak bardzo przezyla to rozstanie,i w jakim jest stanie,niech zostana przyjaciolmi,nie wiem czy to do konca dobry pomysl,ale i tak do stracenia nic nie ma jak nie zmieni decyzji.Porozmawiaj z jej najblizszymi,aby dali jej do zrozumienia,ze nie leczac sie robi egoistycznie wobec nich,bo oni beda bardzo cierpiec jak ona odejdzie,ze swoja obecnoscia jak zyje uszczesliwia innych.Mozna sie poradzic psychologa,i ksiedza ktory byc moze jej wmowi,ze to dane jej bylo teraz walczyc o zycie i takie tam.
Mojej przyjaciolki siostra Justyna maiala ziarnice ktora nie doleczyla,bo wmowila sobie ze jest juz zdrowa i nie ma sensu dalej sie leczyc,a miala sie poddac jeszcze dodatkowej chemi lub radioterapii,nie pamietam,ale w kazdym razie tez nie chciala dalelej sie leczyc,potem pila,i imprezowala,byla uparta,po 2 latach ziarnica wrucila,w wiekszym stopniu i nie bylo juz ratunku.Do konca lezala w domu,osierocila 2 malenkich dzieci,swoja glupota...Zalowala,i uswiadomila sobie dopiero wszystko,tuz przed smiercia...

Ale

24.05.2013 23:08

Odpowiedz
Bardzo trudna sytuacja, współczuję...
Psycholog nie pomoże nikomu na siłę, nie włamie się do domu i nie będzie wywierał nacisku. Mógłby pomóc tylko wtedy, kiedy ktoś po tę pomoc wyciąga rękę.

Gdzieś kiedyś przeczytałam, że bliscy osoby w podobnej sytuacji zorganizowali szczególną formę perswazji i udało im się nakłonić kobietę do leczenia. Zatrudnili psychoonkologów oraz lekarza onkologa do przygotowania specjalnie dla tej pacjentki czegoś w formie broszury. Jej treść została specjalnie przygotowana po zapoznaniu się z sytuacją zdrowotną i psychologiczną osoby, która nie chciała się leczyć. Sporo zapłacono specjalistom za taką szczególną formę pracy. Podsunięto jej to potem pod nos i jakimś cudem przeczytała, przemyślała i zmieniła swoją decyzję. Historię znam z innego forum onkologicznego, mogę zatem jedynie napisać o swoich odczuciach odnośnie wiarygodności - sądzę, że oparta jest na faktach.