Jestem ciekawa jakie są statystyki. Czy nawroty najczęściej zdarzają się w pierwszych 3 latach lub 5 czy nie ma to znaczenia. Słyszałam, że ryzyko nawrotu przy I i II stopniu to jakieś 20% a przy wyższych stopniach ok. 40%. Jak było u Was?
Lena! Bez sensu! Daj spokój. To TYLKO statystyki. A na podstawie statystyk można przewidywać jedynie to co będzie się dziać w dużej populacji. W przypadku jednego ludka to jedynie PRAWDOPODOBIEŃSTWO w dodatku obarczone dość dużym błędem. Ozdrowieńcy dzielą się na dwie grupy: Ci dla których okazało się to 100% i tych dla których okazało się to 0%. Zdajemy sobie sprawę, że wznowa może być. I dlatego powinniśmy korzystać z tych "zdrowych" dni. Tzn. takich w których możemy żyć jakby się nic nie stało.
Nie przewidzisz przyszłości. Znam sytuacje, gdzie gość 4 lata wojował z białaką i czekał na przeszczep. Nie żyje - zginął w wypadku samochodowym. Znam sytuację gdzie gościowi przy chłoniaku nieziarniczym z odległymi przerzutami dawali 5% szans. Załatwił temat kilka lat temu a dziś zarabia na rodzinę. Analizowanie statystyk jest dla hazardzisty co się lubi tym podniecać. A kiedyś na pewno nas coś dopadnie. Prędzej czy później. To czy inne i teraz trzeba tak żyć aby odchodząc niczego nie żałować.
Jestem taki mądry, a co wieczór trzęsę portkami ze strachu czy świst w oskrzelach i mniej sił to czasem nie wznowa. Jestem rok i 10 miesięcy po pecie stwierdzającym remisję całkowitą. Miałem NS IVB. Mam 50% szans, że dożyję (w takim czy innym stanie) 5 lat od rozpoznania. Właśnie mija trzy, a ja zbieram się na wizytę u psychiatry. Dodam, że jestem w pełni aktywny rodzinnie i zawodowo.
Nie czekaj na wznowę tylko żyj normalnie!
Pozdrawiam
Michał
Michał, brawo;)
Bardzo mądrze to napisałeś.
Według statystyk powinnam już nie żyć (usłyszałam to od onkologa przeprowadzającego diagnostykę).
Za chwilę bedzie 3 lata od ostatniej chemii, mam się dobrze;)
A strach przed wznową?
Jest, nawet teraz, od połowy grudnia ciągle dopada mnie cos niefajnego, zapalenie gardła, wirusówka z gorączką a teraz opryszczka.
Ale cóż, staram się żyć normalnie i cieszyć każdym dniem z moją rodziną;)
Własnie robię z dziećmi ciasto czekoladowe;)