Czytałam zagraniczne forum osób, które 10, 20 czy 30 lat temu przeszły ziarnicę i złapałam się za głowę. Większość osób pisała, że choroba zmieniła ich życie, po naświetlaniach doszło do zaników mięśni szyi i ramion, mają problemy z sercem, płucami, po kilku latach część osób miała wyciananą tarczycę ze względu na początki raka, kilka kobiet miało też wycinane różne guzki z piersi.
Czy po wyleczeniu czeka nas droga przez mękę, ciągłe wizyty u lekarzy, zwolnienia, wydawanie fortuny na różne badania, bezrobocie, renta??? Jestem trochę przerażona. Czy znacie osoby, które przeszły ziarnicę 10 i więcej lat temu i nic się nie dzieje szczególnego z ich zdrowiem?
Ja jestem prawie 16lat od zakończenia kilkukrotnego leczenia , najgorszym powikłaniem jak do tej pory jest zniszczona lewa komora serca (kardiomiopatia z EF25%)
ponadto w ostatnim nawrocie pojawiła się ziarnica o fenotypie chłoniaka anaplastycznego(chyba skutek wcześniejszych chemii) Niestety teraz bezrobocie i renta .
Ale jak widzę po forum to są to pojedyńcze przypadki i nie ma co się na zapas martwić.