Jak sobie radzicie ze swoją kobiecością? Chodzi mi ogólnie o to, że wcześniej każda z nas dbała o siebie i czasem złamany paznokieć był problemem, a teraz resztowe włosy, sucha skóra, przebarwienia, blizna...co z akceptacją siebie i z seksem?:( Zwłaszcza, gdy mamy nowego partnera...
Mam blizny, przebarwienia skóry, ale nie patrze na to jak na problem, bo takie rzeczy to drobnostki. Dla mnie problemem jest to, ze jestem chora, ze nie mogę normalnie żyć. Po prostu wiem, ze są wieksze problemy. A przebarwienia znikną, włosy odrosną, a blizny no cóż bez tej blizny to męczyłabym sie z wkłuwaniem igieł do żył. Przejde przez ten trudny okres a potem będę mogła żyć normalnie. Większość ludzi leczy sie tu i tu ma swoja rodzine, najbliższych. Ja swoja najbliższą osobe mam w Anglii, mam trochę gorzej. Ale wiem, że mimo to inni ludzie mają gorzej niż ja. Drobnymi problemami nie przejmowalam sie, a z drobnych pozytywnych rzeczy cieszyłam sie, szukałam jak najwiecej pozytywów tej choroby. Może nie powinnam tak robić, ale cieszyłam sie ze to tylko ziarnica, bo są ludzie ktorzy nie mogą wyleczyc sie z różnych chorób, albo nie mogą chodzić, nie maja rąk, albo po prostu ich organizm nie wytrzymuje i umierają. No i ja tak sobie z tym radzę:-D
Powodzenia i trzymaj się