rosjja21
04.06.2012 09:52
10 kwietnia miałam ostatni 12 wlew i prawie 2 miesiace czekałam na badanie pet. Zdążyłam przez ten czas się troche wyluzowac i zapomniec o chorobie, w koncu przez ostatnie pół roku co 2 tyg sie jeżdziło na oddział dzienny a ja kiepsko te wlewy znosiłam. W każdym razie jak pojechalam na peta 31 maja wszystko wróciło jak pielegniarka męczyła sie ze znalezieniem zyły na wenflon i jak pomyślałam, ze to moze jeszcze wrócic to mi się słabo zrobiło. Na wynik sie czeka 10 dni ale ja mam wizyte na 6 czerwca wyznaczona, która juz zreszta została przelozona z 21maja i mają się pospieszyc z tym moim opisem badania. Zbliża się sroda a ja juz nie wiem co z sobą zrobić, nie myślałam, ze będę się aż tak denerwować, mam takie mieszane uczucia raz myślę, że będzie dobrze innym razem, ze wcale nie mam zadnej gwarancji, ze bedzie dobrze i chyba zejde na zawał jak dostane ten wynik albo co gorsza jak lekarz bedzie tam dzwonic sie dowiedziec o mój wynik. Każdy z was na pewno to przechodził może jakies rady co zrobić żeby sie tak nie denerwować bo naprawde idzie zwariowac!!