Ziarnica.pl
← Wróć do działu "Ogólne"
Ogólne

cuda się zdarzają

Autor: dorota • 23.03.2012 15:38 • 11 odpowiedzi

dorota

23.03.2012 15:38

Odpowiedz
Witajcie
dawno nie pisałam, ale chciałam się z Wami podzielić (szczególnie z dziewczynami)dobrą wiadomością o ciąży po ziarnicy
cuda się zdarzają nawet kiedy lekarze twierdzą że nic juz nie da się zrobić, moja przyjaciółka 10 lat po leczeniu starała się o maleństwo, wszystcy lekarze mówili że organizam tak wykończony leczeniem że bepłodność trwała a tu... kiedy juz pogodzili się z widomością i prawie podjęli decyzje o adopcji ... ciąża i wszystko z nią w absolutnym porządku

dziewczyny nie traćcie nadziei
pozdrawiam

INES

23.03.2012 16:08

Odpowiedz

Mam dość niepopularną opinię w tej kwestii. Nie chcę mieć dzieci. Mój ojciec zmarł na raka, ja go też miałam i nie chcę spłodzić maleństwa obciążonego ta genetyką. Stanowczo decyduje się na adopcję.

Asowa

23.03.2012 18:42

Odpowiedz

O 17:08, dnia 2012-03-23 INES napisał(-a):

Mam dość niepopularną opinię w tej kwestii. Nie chcę mieć dzieci. Mój ojciec zmarł na raka, ja go też miałam i nie chcę spłodzić maleństwa obciążonego ta genetyką. Stanowczo decyduje się na adopcję.

Ines, nie piszę tego złośliwie ale pomyślałaś, że dziecko adoptowane też może być obciążone genetycznie?

Gizmo

23.03.2012 19:07

Odpowiedz

Hmmm...jasne, że każdy może mieć swoje zdanie i też nie chcę być złośliwa, ale wszędzie piszę chyba jasno, że ziarnica nie ma podłoża genetycznego. Ja na razie dzieci nie planuję, ale pytałam o to wielu lekarzy i każdy mówi to samo - dziecko może zachorować jak każde inne. Asowa ma rację, że adopcja też nie wyklucza tego typu chorób. generalnie nie rozumiem czemu masz takie podejście, rozumiałabym gdyby chodziło tu rzeczywiście o jakąś chorobą genetyczną. Pozdrowionka

ewaimi

23.03.2012 21:47

Odpowiedz

Oj, z jednej strony pocieszające z pewnością. Z drugiej jak mi przyjdzie po zakończeniu leczenia czekać tego cudu 10lat, to ze mnie będzie babcia, nie matka :(.Ojej. Dorota, a orientujesz się jakie etapy leczenia miała przyjaciółka (jaka chemia i czy coś jeszcze poza nią? ). Pozdrawiam!

INES

23.03.2012 22:06

Odpowiedz
Leżałam na jednej sali z Pani profesor genetyk, która udowadniała mi że geny nowotworowe są silne i trudno je bagatelizować. Dodatkowo moi lekarze utrzymują, że nawroty choroby są dość częste przy ciąży. Mój mąż jak to usłyszał, absolutnie nie chce ponieść takiego ryzyka.

Co do dzieci adoptowanych, kontekst zdrowotny, jeśli pełen background jest możliwy, jest ujawniany rodzicom adoptującym. Całe życie czułam powołanie do adopcji i myślę, że to dobry krok dla mnie.

Nessa

23.03.2012 22:37

Odpowiedz

O 23:06, dnia 2012-03-23 INES napisał(-a):

Co do dzieci adoptowanych, kontekst zdrowotny, jeśli pełen background jest możliwy, jest ujawniany rodzicom adoptującym. Całe życie czułam powołanie do adopcji i myślę, że to dobry krok dla mnie.

Mam tylko nadzieję, że w tym chorym kraju przebyta choroba nowotworowa nie wykluczy Cię z potencjalnej adopcji. Ja bym zrezygnowała z ciąży właśnie ze względu na ryzyko nawrotu. Na szczęście takich decyzji podejmować nie muszę, bo dzieci to nie moja bajka.

INES

23.03.2012 23:32

Odpowiedz

Rzeczywiście jest tak, że osoby które chorowały na poważne choroby, mają zmniejszone szanse adopcyjne. Ale cały proces składa się wielu innych czynników, zatem wierze że się uda.

Asowa

24.03.2012 15:48

Odpowiedz

O 22:47, dnia 2012-03-23 Ewaimi napisał(-a):

Oj, z jednej strony pocieszające z pewnością. Z drugiej jak mi przyjdzie po zakończeniu leczenia czekać tego cudu 10lat, to ze mnie będzie babcia, nie matka :(.Ojej. Dorota, a orientujesz się jakie etapy leczenia miała przyjaciółka (jaka chemia i czy coś jeszcze poza nią? ). Pozdrawiam!

Znam dziewczynę, która jest ok 2 lat po zakończonym leczeniu i jest w końcówce zaplanowanej ciąży.

Onkolog nie widział przeciwwskazań;)

ewaimi

24.03.2012 20:29

Odpowiedz

Znam dziewczynę, która jest ok 2 lat po zakończonym leczeniu i jest w końcówce zaplanowanej ciąży.

Onkolog nie widział przeciwwskazań;)

Ja na pierwszej wizycie u onkologa zbombardowałam go pytaniami o ewentualną możliwość zajścia w ciążę po leczeniu. Stwierdził, że często się to udaje i by się nie martwić na zapas i że on po pół roku od zakończenia leczenia nie będzie widział przeciwwskazań do zajścia... Ale pewnie co lekarz to inna opinia w tej kwestii. Tak śledząc forum widzę, że najpewniejsze są starania po dwóch latach od zakończenia leczenia..

Gizmo

24.03.2012 20:58

Odpowiedz
INES co do nawrotów w czasie ciąży i obaw z tym związanych, to ja się z Tobą całkowicie zgadzam. Ale co do reszty i genetycznego dziedziczenia ziarnicy to mnie nie przekonasz... Co do adopcji, to ja kompletnie nic nie mam, wręcz przeciwnie strasznie podziwiam ludzi, którzy się na nią decydują. Powodzenia życzę z całego serca:)

P.S. ja za parę lat jak zdrowie dopiszę, pewnie postaram się o swoje dzieciątko:)

Caroline

27.03.2012 09:42

Odpowiedz

O 21:29, dnia 2012-03-24 Ewaimi napisał(-a):

Znam dziewczynę, która jest ok 2 lat po zakończonym leczeniu i jest w końcówce zaplanowanej ciąży.

Onkolog nie widział przeciwwskazań;)

Ja na pierwszej wizycie u onkologa zbombardowałam go pytaniami o ewentualną możliwość zajścia w ciążę po leczeniu. Stwierdził, że często się to udaje i by się nie martwić na zapas i że on po pół roku od zakończenia leczenia nie będzie widział przeciwwskazań do zajścia... Ale pewnie co lekarz to inna opinia w tej kwestii. Tak śledząc forum widzę, że najpewniejsze są starania po dwóch latach od zakończenia leczenia..

Witam,

Ja jestem 10 lat po leczenie. Urodziłam 2 zdrowych dzieci.A nawrót.... dopiero teraz i bez jakiegokolwiek związku z ciążą.