SPOŁECZNOŚĆ
 kalendarz
ZIARNICA
 Co to za choroba?
  etiologia
  objawy
  rozpoznanie
  klasyfikacja
  historia ZZ

 Jak nas leczą?
  chemioterapia
   abvd
   mopp
  immunoterapia
  radioterapia
  chirurgia
  przeszczep szpiku

 Warto wiedzieć
  afereza
  przeszczep
  cytostatyki
  kontrola
  półpasiec
  USG

 Skutki leczenia
  włosy
  skóra
  pamięć
  płodność
  psychika
  pełna lista

FORUM
wyciąg z netykiety
 ogólne
 czy mam ziarnicę?
 chemioterapia
 radioterapia
 przeszczep
 kulinarnie
 hyde park
wyszukaj na forum
 
najczęściej szukane frazy

OPOWIADANIA
 bez happy endu?
 radioterapia
 nasza ZZ
 pamiętnik Heli
 historia - Anetka
 historia - Baldi
 historia - Binka
 historia - Carinka
 historia - Dzidka
 historia - Tomaszek
 historia - Volcano
 anegdoty

AKTYWNE SONDY
historia sond

Z POLA WALKI
Lista blogów

GALERIE
 ozdrowieńcy
 trzy twarze
 łyso Ci?

Basia2441

WASZE WPISY
 komentarze stron
 księga gości

RÓŻNOŚCI
 archiwum
 tu jesteśmy
 geolokalizacja
 strony użytkowników

LICZNIK
 on-line: 1
gości: 1
użytkowników: 0

dzisiaj: 62
ogółem: 8818595
licznik od: 09.02.2006

TWOJE KONTO
zapomniałem hasła
login:
hasło:

pamiętaj mnie

NIE MASZ KONTA?
załóż sobie
po co mi konto?

zarejestrowanych: 1492

REKLAMA :)

-- OGÓLNE - CHEMIOTERAPIA - RADIOTERAPIA - PRZESZCZEP - HYDE PARK --
: Spis Wiadomości :: Utwórz Nowy Wątek :

- wątki z ostatniego tygodnia - BEZ ODPOWIEDZI -
+ nowe podforum: KULINARNIE +


postówmodyfikacja
Czy ktoś statystyki nawrotów Ziarnicy?
432010-09-14 16:29
autor: INES, dodał 2010-07-28 11:16komentuj

Sory, za tak przygnębiające pytanie, poprostu jestem ciekawa.
Poprzez statyski mam na myśli, ilu osobom udaje się bez nawrotu "przeżyć".

autor: Tomasz, dodał 2010-07-28 12:31komentuj

Jeżeli jesteś ciekawa ilu ludzi można wyleczyć, odezwij się do mnie na maila - wyślę ci książkę traktującą o nowotworach, którą mam niestety po angielsku, ale mimo wszystko - jest to ciekawe źródło informacji. Jest tam rozdział o ziarnicy. Ogólnie wygląda na to, że możemy mówić, o tym, że w za pomocą pewnych badań udowodniono, że ze względu na zaawansowanie choroby i czynniki obciążające (wymieniono takich siedem) zmniejsza się szansa na wyleczenie, która oscyluje od 80 % - 40 %; zaznaczam przy okazji, że jest tutaj mowa o remisjach pierwotnych i statystyka ta nie uwzględnia nawrotów oraz konsekwencji przeprowadzonej terapii.

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-07-28 12:44komentuj

> O 11:16, dnia 2010-07-28 INES napisał(-a):
> Sory, za tak przygnębiające pytanie, poprostu jestem ciekawa.


Zastanawiam się dlaczego obawiasz się i tak delikatnie artykułujesz pytanie o statystyki dotyczące wyleczeń. Chyba dlatego, że to jest temat obłożony w jakimś stopniu tabu. Nie wolno rozmawiać o statystykach wyleczeń, bo za nimi kryją się proste dane dotyczące niepowodzeń przy leczeniu. To jest nie twoja wina - nie chciałbym żebyś tak to odebrała - ale raczej jest to skutek panującej atmosfery, gdzie pewne tematy są dozwolone towarzysko a inne bezwzględnie zakazane. Przypomina mi to swoją drogą zachowanie ojca w "Trzydziestu trzech scenach z życia" - "broń boże tylko nie wystraszmy Basieńki", "wszystko będzie dobrze, zobaczysz". To jest poważna choroba i takie pytanie zdaje się są po prostu zasadne. Chorym należy się prawdziwa informacja.

+0

autor: basia, dodał 2010-07-29 10:44komentuj

Hej
jak najbardziej rozumie twoje pytanie bo ja po 7 latach w remisji tez sobie takie zadaje i ciagle zyje z obawa ze to jednak wroci (nawet jesli nie w postaci ziarnicy to innego nowotworu) za kazdym razem gdy sie troche zle poczuje mysle ze to nawrot i jakos do mnie nie dociera ze nawet zdrowi ludzie moga sie poczuc gorzej od czasu do czasu.
Jesli chodzi o statystyki to slyszalam kiedys ze sa "wyleczenie" to znaczy "przezycie 5 lat" i chyba juz nikt nie prowadzi dalszych statystyk.
Z drugiej strony to tylko statystyki kazdy z nas jest inny i ma inne podejscie i nna motywacje i mysle ze to ma tez znaczenie jesli chodzi o wyleczenie.

Pozdrawiam

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-07-29 17:45komentuj

Podstawowa sprawa dotycząca nawrotów: 20% - 30% leczonych chemioterapią będzie miało problem z nawrotem choroby. od 19 - 35 % pacjentów ze wczesnym stadium choroby, leczonych tylko i wyłącznie polem napromieniowania będzie miało problem z nawrotem. Nawrót zwykle zdarza się pomiędzy 1 a 5 rokiem od zakończenia leczenia choroby. Zdarzają się przypadki nawrotów nawet po okresie dłuższym niż 10 lat od zakończenia leczenia, ale są bardzo sporadyczne.

Zwykle leczy się takie przypadki tak:

a)ratunkowa radioterapia: rzadko stosowana, tylko w przypadkach chorób, w których brakowało symptomów ogólnych choroby

b)konwencjonalna, ratunkowa chemioterapia - przypadki wczesnych nawrotów, albo pierwotnych progresji, tj. przypadków, gdy stan remisji, nie został wcale osiągnięty, a osiągnięto remisję pierwotną, zwykle leczy się (mówimy o chemioterapii konwencjonalnej a nie przeszczepach w tym momencie, pacjentów z nawrotami o tym charakterze najczęściej leczy się właśnie za pomocą przeszczepu) za pomocą konwencjonalnych, ale alternatywnych chemioterapeutyków w stosunku do pierwotnie podawanych, z tego powodu, że wczesna progresja i wczesny nawrót sugerują odporność komórkową nowotworu na podawane leki. W tym przypadku jednak - szansa na osiągnięcie remisji jest mniejsza niż w przypadku nawrotu po ponad dwóch latach. W przypadku nawrotu po okresie - przynajmniej dwóch lat od zakończenia leczenia - można spodziewać się nawet 80 % szans na udaną - drugą remisję, przy wykorzystaniu chemioterapeutyków konwencjonalnych (MOPP, ABVD).

c) nawroty wczesne, czyli albo pierwotna progresja, albo nawrót do drugiego roku od zakończenia leczenia - leczone się przede wszystkim przez wykorzystanie wysokiej dawki chemioterapii i przeszczepu szpiku. 5 % przypadków leczenia tą metodą kończy się tragicznie dla pacjenta. W przypadkach nawrotów późniejszych - stosuje się raczej chemioterapię konwencjonalną. Szanse przy przeszczepie szpiku w stosunku do pacjentów z nawrotem, leczonych standardową chemioterapią nie zwiększają się i tak całą sprawa - tj. leczenia pacjentów za pomocą przeszczepu w tych przypadkach bywa kontrowersyjna.

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-07-29 17:53komentuj

Pacjenci ze wczesnym stadium choroby, leczeni tylko i wyłącznie radioterapią, przy nawrocie choroby nie są zwykle kandydatami do przeszczepu, a leczy się ich poprzez stosowanie chemioterapeutyków konwencjonalnych.

P.S. Pisałem jako pacjent znający w miarę język angielski, na podstawie danych pewnej książki napisanej po angielsku. Weźcie to pod uwagę.

+0

autor: Amethis, dodał 2010-08-01 07:40komentuj

> O 11:16, dnia 2010-07-28 INES napisał(-a):
> Sory, za tak przygnębiające pytanie, poprostu jestem ciekawa.
> Poprzez statyski mam na myśli, ilu osobom udaje się bez nawrotu "przeżyć".

Ja się podepnę i zapytam... ile lat jesteście w remisji? ewentualnie ile lat po leczeniu zdarzył się nawrót? jeśli moglibyście napiszcie też jaki stopień choroby posiadaliście...

+0

autor: INES, dodał 2010-08-02 13:33komentuj

Ja jestem w trakcie leczenia narazie i być może nie powinnam na tym etapie zawracać sobie głowy tym tematem, bo to raczej 2 etap. Narazie trzeba się wyleczyć... ;)

Myślę tylko ciągle o tym czy moje życie (jeśli już uda się zniszczyć tego gada) będzie w ciągłym strachu i na co realnie się nastawiać. Należe do ludzi, którzy wolą przygotować się na najgorsze.

Tak mam teraz z chemią...idę i wiem już że będzie mega do dupy, zaciskam zęby i mówie sobie tak musi być i koniec. Nie żywię nadziei że tym razem będzie lepiej. Dodam że zaczęłam rzygać jak kot. Ostatnio zaczeli mi zapodać relanium dożylnie aby się nie męczyła. Na szczęście powroty do normalności już po 2,3 dniach są wspaniałe. Prawie 2 tygi przerwy pomiędzy wlewami to fajne, normalne życie :)

btw. dzięki za odpowiedzi:)

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-08-02 21:45komentuj

Oni podają środki uspokajające ponieważ są w gruncie rzeczy bezradni wobec wymiotów. Mogą podać środki przeciwwymiotne, ale one, z kolei, działają częściowo. Nudności i wymioty związane są z problemami z neuroprzekaźnikami, które po podaniu chemioterapii przechodzą ze stanu równowagi do skrajnej nierównowagi, powodując różne skrajne efekty, np. wymioty i nudności. Sam to bardzo dobrze pamiętam. Te środki uspakajające mają w pewnym stopniu pomagać w pozbyciu się tzw. anticipatory emesis, czyli antycypowanych nudności, którymi organizm reaguje bezpośrednio przy wlewie. Nie wyeliminują wymiotów całkowicie. Niestety.

+0

autor: INES, dodał 2010-08-03 11:28komentuj

Oni podejrzewają że w moim przypadku wymioty są odruchowe, innymi słowy, siedzą mi w głowie. No wyobraź sobie, że jak rano wstaje na wlew już jest mi niedobrze. Jade autem na czczo, bo najpierw krew pobierają, to od auta też mi źle. A później 2 pierwsze strzykawki wlewowe i jak już czuje jak po żyle idzie i pierwszy paw po ok. 1 min. Jakieś szaleństwo ;) I naprawde staram się nad sobą pracować, ale to jest silniejsze ode mnie.

Z drugiej strony boję się całkowitego odlotu, bo jak zrobi mi się niedobrze podczas "półnierzytomności" to zarzygam wszystko dookoła, nie będe umiała nad tym panować.

+0

autor: monika26x, dodał 2010-08-03 15:50komentuj

Witam was INES to nic nienoramalnego ja miałam identycznie. Już na samą myśl zwracałam, a jak weszłam na chemiie to od razu brałam miskę i się zaczynało. I tak przez 3 - 4 dni. To wszystko siedzi w psychice niestety.

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-08-03 18:12komentuj

W psychice to nie znaczy, że można nad tym popracować, tak jak nad asertywnością. Skoro badania pokazują, że neuroprzekaźniki w głowie zaczynają szaleć, to próba opanowania ich za pomocą siły woli jest beznadziejnie śmieszna. Nie polecam takiej walki. Po prostu jak się chce rzygać to należy rzygać.

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-08-03 18:14komentuj

Tak swoją drogą - ja zwykle rzygałem przez dwa tygodnie, przy 5 chemiach. Udało mi się przy jednej - szóstej. Zupełnie nie wiem dlaczego wtedy nie miałem problemów z nudnościami. No może miałem, ale naprawdę niewielkie.

+0

autor: INES, dodał 2010-08-03 18:40komentuj

W moim przypadku na szczęście akcja rzyganie jest tylko podczas wlewu. Później na chacie przez następne 2 dni mam poczucie typu "mega kac" i już nie ma wymiotów.

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-08-03 18:57komentuj

To dobre i to. Mnie oprócz rzygania dopadały lęki i pamiętam, że było mi bardzo ciężko.

+0

autor: Ania85, dodał 2010-08-03 20:31komentuj

Witam. Ja mam nawrót ziarnicy równo 5 lat od daty pierwszego przeszczepu. Stopień I NS.

+0

autor: INES, dodał 2010-08-03 20:49komentuj

Ogromnie współczuje, ale skoro to jedynka, to zapewne leczenie będzie dość lajtowe.
A 5 lat temu jaki miałaś stopień?

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-08-03 23:08komentuj

> O 20:49, dnia 2010-08-03 INES napisał(-a):
> Ogromnie współczuje, ale skoro to jedynka, to zapewne leczenie będzie dość lajtowe.
> A 5 lat temu jaki miałaś stopień?

Nie liczyłbym na lajtowe leczenie w przypadku takiej choroby. Może po prostu zastosują tą konwencjonalną chemioterapię i będzie to wszystko mniej drastyczne od przeszczepu i megapolichemioterapi, czy jak ona tam się nazywa, ale to nie będzie leczenie przyjemne ;( Współczuje ci, nie wiem jakbym zniósł sam podobną perspektywę.

+0

autor: monika26x, dodał 2010-08-04 08:00komentuj

Ja mam takie pytanie do was: Czy bóle kręgosłupa takie przechodzące raz tu raz tu mogą być objawem nawrotu choroby? Pozatym wszystko ok tylko ten kręgosłup mnie martwi. To pewnie głupie pytanie, ale jestem na tym punkcie bardzo przewrażliwiona. Bardzoproszę o odpowiedz. Monika

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-08-04 08:19komentuj

> O 08:00, dnia 2010-08-04 monika26x napisał(-a):
> Ja mam takie pytanie do was: Czy bóle kręgosłupa takie przechodzące raz tu raz tu mogą być objawem nawrotu choroby? Pozatym wszystko ok tylko ten kręgosłup mnie martwi. To pewnie głupie pytanie, ale jestem na tym punkcie bardzo przewrażliwiona. Bardzoproszę o odpowiedz. Monika


Nie mogą być. Ja nic podobnego nie widziałem w tym wszystkim, gdzie czytałem o objawach. To może być natomiast efekt leczenia.

+0

autor: monika26x, dodał 2010-08-04 08:26komentuj

Dzięki w podświadomości tak mi się właśnie zdawało, że raczej nie, ale jak mnie coś boli to od razu myślę że właśnie znowu to cholerstwo. A może napiszesz mi coś o podtypie ziarnicy na jaką ja chorowałam. Był to typ LP z przewagą limfocytów stadium II. Czy częste są nawroty w tym typie. Dodam,że jestem rok po leczeniu.n Mimo tego czasu nadal to siedzi mi w głowie i nie daje mi spokoju. Przepraszam za tak głupie pytania.

+0

autor: Asowa, dodał 2010-08-04 08:35komentuj

Ines a czemu jesteś na czczo?
Mi lekarz wręcz zalecał zjedzenie lekkiego śniadania i tłumaczył, że nie ma to wpływu na parametry w wynikach, które jego interesują.
Mnie męczyły potworne nudności w czasie wlewów i wtedy wysysałam nadzienie cukierków Nimm2 albo innych, które mają kwaskowe nadzienie a resztę cukierka wypluwałam:)
Zjadałam tego ogromne ilości ale pomagało.
I przesypiała niemal każdy wlew, to mnie ratowało przed wymiotami.
Za to jazdy się zaczynały w 5-6 dobie po chemii, nie wychodziłam z ubikacji, męczyły mnie potworne wymioty, naprzemiennie zaparcia i biegunki, bóle głowy...
Ale przetrwałam to wszystko i od marca mam spokój:)

+0

autor: drodor, dodał 2010-08-04 10:17komentuj

> O 08:00, dnia 2010-08-04 monika26x napisał(-a):
> Ja mam takie pytanie do was: Czy bóle kręgosłupa takie przechodzące raz tu raz tu mogą być objawem nawrotu choroby? Pozatym wszystko ok tylko ten kręgosłup mnie martwi. To pewnie głupie pytanie, ale jestem na tym punkcie bardzo przewrażliwiona. Bardzoproszę o odpowiedz. Monika

Powiększające się węzły mogą uciskać nerwy i wywoływać ból, który promieniuje np. w okolice kręgosłupa czy kończyn dolnych. Taki objaw miała moja córka i nie jest to rzadkie zjawisko. Lepiej niczego nie lekceważyć. Można zrobić USG jamy brzusznej.

+0

autor: INES, dodał 2010-08-04 12:39komentuj

asowa - kochana, nic mi nie pomaga, wogóle nie jestem w stanie nic przełknąć. Moja podświadomość mówi mi że od czegokolwiek będzie mi jeszcze bardziej niedobrze.
Co do na czczo ... to wiesz, ciekawa sprawa, muszę się zorientować u mojej lekarz. Ale zawsze wszyscy mi do głowy wbijali że krew pobiera się tylko na czczo właśnie.

Tomasz - użyłam słowa "lajtowe" w kontekście NSI. Myślałam, że w przypadku I i II stosuje się tylko napromienianie.Sama tego nie miałam a być może to wcale nie lajtowe jest...

+0

autor: monika26x, dodał 2010-08-04 13:24komentuj

Powiększające się węzły mogą uciskać nerwy i wywoływać ból, który promieniuje np. w okolice kręgosłupa czy kończyn dolnych. Taki objaw miała moja córka i nie jest to rzadkie zjawisko. Lepiej niczego nie lekceważyć. Można zrobić USG jamy brzusznej.

Tak zgadza się, ale ja miałam tomografię 30 kwietnia i wszystko było ok, a na początku leczenia miałam tylko powiększone wezły śródpiersia. Jama brzuszna była czysta. Powiększonych węzłów nie wyczuwam nigdzie, a brzuch też mam miękki. A ten ból to taki lekki raczej, takie siąpienie raz na dole kręgosłupa, a raz na górze i tak na zmiane. Żadnych innych objawów nie mam ogólnie czuję sie dobrze.
A co do tego naczczo zgadza się krew powinno robić się przed jedzeniem, natomiast jak już pobiąrą krew to trzeba coś zjeść przed chemią coś lekkiego. Nawet jeśli potem zwracasz,będziesz miała przynajmniej czym, a nie samą żółcią. Organizm musi mieć siłę.

+0

autor: Magda, dodał 2010-08-04 14:22komentuj

Mi w CO-I kazano być na badania na czczo i też na wlewy jechałam z pustym żołądkiem. Ewentualnie gdybym nie wytrzymała (a noce przed wlewem miałam bezsenne), to mogłam na 4 godzin przed oddaniem krwi zjeść suchą kromkę i chudy biały ser.
Wymiotować chce mi się do dziś jak mam jechać na kontrolę, ale pomimo silnej chęci wymiotów nigdy nie wymiotowałam przy wlewie.
Mnie boli kręgosłup od czasu zakończenia leczenia - 3 lata. Myślę, że po radioterapi, plus jakieś zwyrodnienie się rozwija (wyszło mi na RTG coś tam niedobrze). Nigdy wcześniej mnie plecy nie bolały, męczące to jest.
Obojętne ile lat w remisji - cały czas o tym myślę... też wolę wiedzieć najgorsze i być w jakiś sposób nastawiona co może mnie spotkać :(

+0

autor: andzia, dodał 2010-08-04 17:19komentuj

> O 20:31, dnia 2010-08-03 Ania85 napisał(-a):
> Witam. Ja mam nawrót ziarnicy równo 5 lat od daty pierwszego przeszczepu. Stopień I NS.
Witajcie. Od kwietnia 1994 roku jestem zdrowa. Miałam NS koniec 2 - poczatek 3 stopnia, dokładnie nie ustalono.

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-08-04 18:17komentuj

(...)A może napiszesz mi coś o podtypie ziarnicy na jaką ja chorowałam. Był to typ LP z przewagą limfocytów stadium II. Czy częste są nawroty w tym typie. Dodam,że jestem rok po leczeniu.n Mimo tego czasu nadal to siedzi mi w głowie i nie daje mi spokoju.(...)

Kiedyś ten typ - jak aktualnie miałem okazję przeczytać - uważany był za lepiej rokujący, w stosunku do innych typów. Jak jednak z czasem się okazało, o szansie na wyleczenie (remisję, czyli 5 lat bez objawów po zakończeniu leczenia), decyduje jednak bardziej zaawansowanie i rozwój choroby a nie typ histopatologiczny. Typ z dominującymi limfocytami dotyka w 75 % mężczyzn. 53 % chorych na ten podtyp histopatologiczny ziarnicy jest zazwyczaj w stadium I zaawansowania choroby, a tylko u 6 % chorych wykrywa się stadium IV zaawansowania. Zazwyczaj choroba rozwija się w węzłach szyjnych. Bardzo rzadko spotyka się ten podtyp, który powoduje wzrost masy węzłów w klatce piersiowej i brzusznej. Tylko 10 % chorych doświadcza objawów B (poty nocne, utrata masy ciała, podwyższona temperatura). Książka podaje również, że podtyp LP choroby Hodkina, ze względu na powiązanie ze wczesnym stadium zaawansowania choroby, leczony był również metodami operacyjnymi. Pacjentom (51 jeden osobom, jak podaje źródło) zaserwowano leczenie operacyjne zaatakowanych węzłów szyjnych, ze względu na fakt, że nie podejrzewano rozwoju choroby nowotworowej. Tylko kilku (dokładnie 7) z grupy pięćdziesięciu pacjentów umarło po 7 latach, jak pokazują badania. Typ LP zwykle nawraca w identycznej ilości przypadków jak inne podtypy ziarnicy (20-30 % zwłaszcza przez pierwsze 5 lat od zakończenia leczenia), ale nawroty LPHL są zwykle łagodniejsze niż innych podtypów. Niestety ten podtyp ziarnicy znacznie częściej niż inne przekształca się w chłoniaki nieziarniczne. Pacjenci leczeni na podtyp LP doświadczą tego samego ryzyka, którego doświadczają chorzy na inne postacie HL i leczeniu metodami konwencjonalnymi: u 6-8 % rozwinie się białaczka po leczeniu chemioterapeutykami. Niewielka część będzie narażona na nowotwory innych organów (solid cancers).

+0

autor: Asowa, dodał 2010-08-04 20:01komentuj

> O 12:39, dnia 2010-08-04 INES napisał(-a):
> asowa - kochana, nic mi nie pomaga, wogóle nie jestem w stanie nic przełknąć. Moja podświadomość mówi mi że od czegokolwiek będzie mi jeszcze bardziej niedobrze.

Współczuję ci bardzo:(


> Co do na czczo ... to wiesz, ciekawa sprawa, muszę się zorientować u mojej lekarz. Ale zawsze wszyscy mi do głowy wbijali że krew pobiera się tylko na czczo właśnie.

Ja wszystkie badania robiłam na czczo i teraz też tak robię.
Ale właśnie w CO w Warszawie lekarz mi powiedział, że absolutnie przed wlewem nie powinno się być głodnym.
Ale też nie można przesadzić z jedzeniem, najlepiej zjeść coś lekkiego ale w miarę sycącego.
Ja też jadłam kanapki w czasie wlewu bo jak zaczynało mnie ssać w żołądku to wymioty były pewniakiem.

A tobie jeszcze dużo wlewów zostało?

+0

autor: INES, dodał 2010-08-05 15:42komentuj


> A tobie jeszcze dużo wlewów zostało?


No jak dobrze pójdzie to jeszcze 4 szt.
Jutro zaczynam 5 kurs. I mam nadzieję, że po 6 będzie czysto.
Wyniki w połowie terapii, po 3 kursach, były mega obiecujące. Ale nie mówmy chop.... ;)

+0

autor: ola_s, dodał 2010-08-06 08:33komentuj

Co do bycia na czczo przed badaniem krwi: jeśli jest to tylko morfologia, która ma ustalić, czy można podać chemię czy nie, to podobno można, a nawet trzeba zjeść coś przed pobraniem krwi. Śniadanie nie wpłynie na wynik analizy.
Przez pierwsze dwa wlewy również nie jadłam nic przed pobraniem krwi, bo myślałam, że tak trzeba, a przed trzecim po prostu zapomniałam i wszamałam śniadanie. Przypomniałam sobie o tym już w szpitalu no i się przeraziłam, ponieważ na leczenie jeździłam kilka tysięcy kilometrów. I jeśli podanie chemii byłoby odłożone na inny dzień, to musiałabym zmienić bilet,no i plany moje i mojej siostry, która mi asystowała w wycieczce.
Lekarz jednak zapewnił mnie, że śniadanie jeść można i żebym się nie przejmowała. Także przed kolejnym wlewem śniadanie zjadłam normalnie bez wyrzutów sumienia.
W przypadku niektórych hormonów, oznaczenia cukru we krwi jest inaczej - trzeba być na czczo.


Co do głównego tematu, to w październiku miną 2 lata od zakończenia leczenia. NS I I A (leczenie 2 x ABVD + 3 tygodnie naświetlań). Ostatnie badanie - PET czerwiec 2009. Nawrotu brak :))) Za 2 tygodnie będę po kontrolnym TK. Mam nadzieję, że wynik będzie dobry.

+0

autor: Ania85, dodał 2010-08-12 21:55komentuj

No ja już jestem po drugim autoprzeszczepie....(jak pisałam ze mam nawrót jeszcze nie wiedziałam ze bedzie )

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-08-13 18:03komentuj

> O 21:55, dnia 2010-08-12 Ania85 napisał(-a):
> No ja już jestem po drugim autoprzeszczepie....(jak pisałam ze mam nawrót jeszcze nie wiedziałam ze bedzie )

Jak to wygląda, ten autoprzeszczep ?

+0

autor: izaw21, dodał 2010-09-02 06:50komentuj

Witajcie

Od ubiegłej niedzieli siedzę, szukam, czytam...Trafiłam tutaj. Jesteście super, wspieracie się...W niedziele wieczorem zabolała mnie szyja po prawej stronie. Wyczułam, bolesny, ruchomy węzeł na szyi. W poniedziałek poleciałam zrobić morfologię...Odebrałam wyniki. Pani w lab uspokajała mnie, że wyniki są dobre. Wszystko w normie...Prócz granulocytów, lekko podniesione norma do 76 ja mam 77,9. OB-norma do 15. PONOĆ TO O NICZYM NIE ŚWIADCZY??

Prze rok miałam anemię, po urodzeniu Synka. Teraz już nie mam. Węzeł nie znika, nie powiększa się. mam nocne poty, co uświadomiłam sobie szukając informacji o ziarnicy. Obawiam się, że jestem na nią chora. Lekarza mam na 7 września. Czy ziarnica nie daje obrazu w morfologi a może podwyższony %Gra?

Jestem przerażona, jeszcze te nudności. Sama już nie wiem, czy mam rzeczywiste objawy, czy więcej sobie wmawiam...

Wiem nie ja jedna, ale mam maleńkiego Synka, na którego tak długo czekaliśmy, jestem przerażona, że mogę być chora...

+0

autor: fantomasz, dodał 2010-09-02 10:43komentuj

> O 06:50, dnia 2010-09-02 izaw21 napisał(-a):

> ...jeszcze te nudności...

Moze jesteś w ciąży :P

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-09-02 17:56komentuj

Ja jednak zaryzykuje: przestań panikować, skoro masz coś na szyi, idź do lekarza i pokaż to. Robiłaś morfologie i masz jeden wynik ciut ponad normę, i uważasz, że to jest jakiś prognostyk choroby ? Przy ziarnicy - jak pamiętam swoje badania - połowa danych przy morfologii była rozstrzelona w górę i w dół, o kilka rzędów. Na szyi nie miałem węzła ruchomego, tylko gulę, która była twarda i wystawała jak duży pulpet. Radzę też odejść od czytania internetu, bo znajdziesz sobie jeszcze takie choroby wyimaginowane, które mogą nie istnieć, a co do których będziesz przekonana, że je masz.

+0

autor: Baldi, dodał 2010-09-02 18:02komentuj


czytaj blog
> O 17:56, dnia 2010-09-02 Tomasz napisał(-a):
> Ja jednak zaryzykuje
dzielny ;-)

+0

autor: Tomcio, dodał 2010-09-02 20:01komentuj

> O 17:56, dnia 2010-09-02 Tomasz napisał(-a):
> Ja jednak zaryzykuje: przestań panikować, skoro masz coś na szyi, idź do lekarza i pokaż to. Robiłaś morfologie i masz jeden wynik ciut ponad normę, i uważasz, że to jest jakiś prognostyk choroby ? Przy ziarnicy - jak pamiętam swoje badania - połowa danych przy morfologii była rozstrzelona w górę i w dół, o kilka rzędów. Na szyi nie miałem węzła ruchomego, tylko gulę, która była twarda i wystawała jak duży pulpet. Radzę też odejść od czytania internetu, bo znajdziesz sobie jeszcze takie choroby wyimaginowane, które mogą nie istnieć, a co do których będziesz przekonana, że je masz.

Dobrze powiedziane :) lecz wydaje mi się że problem polega na tym że są osoby chore na zz które twierdzą że nie miały żadnych objawów ogólnych tak samo krew i OB w normie, podkreślają to we wszystkich postach. A potem napisze ktoś takiego posta jak wyżej i zaczyna się mętlik.

+0

autor: izaw21, dodał 2010-09-03 00:18komentuj

W ciąży nie jestem...W internecie siedzę rzeczywiście za dużo...Mam jakąś obsesję. Dzisiaj idę do lekarza, zobaczymy co dalej...Odezwę się. Dzięki

+0

autor: izaw21, dodał 2010-09-07 14:31komentuj

Witam Was

W piątek byłam z wynikami u lekarza(internista) Pani doktor spojrzała, powiedziała, że wyniki nie wskazują na żadna poważna chorobę...Węzły zbadała, a raczej próbowała, bo stwierdziła, że jestem zbyt zdenerwowana, szyja jest napięta i Ona nie potrafi nic stwierdzić. Dała mi skierowanie do onkologa, jak stwierdziła, dla swojej i mojej spokojności. Z moich odczuć wynika, ze węzeł się zmniejszył...Szczerze powiem, że mam taki odruch, że cały czas szukam, czegoś na tej szyi, szkoda gadać. Od czytania internetu odeszłam, zaglądam tylko tutaj, aby napisać, jak obiecałam. Wizytę u onkologa mam na 23.09

+0

autor: ania85, dodał 2010-09-08 16:48komentuj

> O 20:49, dnia 2010-08-03 INES napisał(-a):
> Ogromnie współczuje, ale skoro to jedynka, to zapewne leczenie będzie dość lajtowe.
> A 5 lat temu jaki miałaś stopień?

miałam ten sam I stopień . teraz jestem już po drugim przeszczepie- leczenie: II rzutu jest dużo bardziej "ekstremalne" niż za pierwszym razem.

+0

autor: izaw21, dodał 2010-09-14 13:10komentuj

USG SZYI

Obustronnie na szyi kilka drobnych węzłów chłonnych 4 po stronie prawej i 5 po stronie lewej, węzły wielkości w osi krótkiej do 6mm

W okolicy kątów żuchwy pojedyncze węzły chłonne szyjno-dwubrzuściowe wielkości do 7mm w osi krótkiej.

Nieprawidłowych struktur tkankowych w obrębie szyi nie stwierdza się.

Lekarz radiolog jak usłyszał, ze mam skierowanie do onkologa to się zaśmiał i powiedział, że jak coś mnie niepokoi to mogę pójść, ale to wg P. Doktora działanie na wszelki wypadek...

+0

autor: Tomek, dodał 2010-09-14 15:16komentuj

> O 13:10, dnia 2010-09-14 izaw21 napisał(-a):
> USG SZYI
>
> Obustronnie na szyi kilka drobnych węzłów chłonnych 4 po stronie prawej i 5 po stronie lewej, węzły wielkości w osi krótkiej do 6mm
>
> W okolicy kątów żuchwy pojedyncze węzły chłonne szyjno-dwubrzuściowe wielkości do 7mm w osi krótkiej.
>
> Nieprawidłowych struktur tkankowych w obrębie szyi nie stwierdza się.
>
> Lekarz radiolog jak usłyszał, ze mam skierowanie do onkologa to się zaśmiał i powiedział, że jak coś mnie niepokoi to mogę pójść, ale to wg P. Doktora działanie na wszelki wypadek...

No to spróbuj się zarejestrować i idz na wszelki wypadek.

+0

autor: Amii, dodał 2010-09-14 16:29komentuj

Pani dietetyk doradzała niektórym potwornie rzygającym, żeby rano na 2 godziny przed chemią spróbowali zjeść samo żółtko jaja na miękko.
Mi bardzo dobrze robiła glukoza - można ją nabyć w spożywczym czy aptece: słodziłam nią napoje, ona jest mniej słodka od cukru a jako cukier prosty błyskawicznie odtruwa, wspomaga wątrobę i szybciej usuwa skutki zatrucia cytostatykami, więc ma wływ także na nasze lepsze samopoczucie po chemiach.

+0

Podobne tematy:



Wypowiedzi na forum dyskusyjnym zawierają indywidualne zdanie ich autorów, jeśli nie zgadzasz się z czymś - masz pełne prawo do wypowiadania się. Każdy autor odpowiada za swoje odpowiedzi. Forum dyskusyjne w serwisie ziarnica.pl nie jest miejscem pozwalającym na diagnozy medyczne, może pomóc rozwiać Twoje wątpliwości jednak nie zastąpi fizycznego kontaktu z lekarzem - jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości to zanotuj je i skonsultuj ze swoim lekarzem prowadzącym.
Ziarnica.pl ma charakter czysto informacyjny i nie jest związana finansowo bądź w jakikolwiek inny sposób z żadnym ośrodkiem medycznym, firmą farmaceutyczną, dystrybutorem leków, paraleków, cudownych soczków czy też organizacjami zajmującymi się "pomocą" chorym na ziarnicę. Utrzymuje się z prywatnych środków. Jeśli chcesz pomóc w jego rozwoju kliknij tutaj.

: (c) 2000-2019 www.ziarnica.pl :: polityka prywatności :: POMOC :: darowizna :: od autora :: statystyka strony :
: copyright - prawa autorskie zastrzeżone :