SPOŁECZNOŚĆ
 kalendarz
ZIARNICA
 Co to za choroba?
  etiologia
  objawy
  rozpoznanie
  klasyfikacja
  historia ZZ

 Jak nas leczą?
  chemioterapia
   abvd
   mopp
  immunoterapia
  radioterapia
  chirurgia
  przeszczep szpiku

 Warto wiedzieć
  afereza
  przeszczep
  cytostatyki
  kontrola
  półpasiec
  USG

 Skutki leczenia
  włosy
  skóra
  pamięć
  płodność
  psychika
  pełna lista

FORUM
wyciąg z netykiety
 ogólne
 czy mam ziarnicę?
 chemioterapia
 radioterapia
 przeszczep
 kulinarnie
 hyde park
wyszukaj na forum
 
najczęściej szukane frazy

OPOWIADANIA
 bez happy endu?
 radioterapia
 nasza ZZ
 pamiętnik Heli
 historia - Anetka
 historia - Baldi
 historia - Binka
 historia - Carinka
 historia - Dzidka
 historia - Tomaszek
 historia - Volcano
 anegdoty

AKTYWNE SONDY
historia sond

Z POLA WALKI
Lista blogów

GALERIE
 ozdrowieńcy
 trzy twarze
 łyso Ci?

Jerzy132

WASZE WPISY
 komentarze stron
 księga gości

RÓŻNOŚCI
 archiwum
 tu jesteśmy
 geolokalizacja
 strony użytkowników

LICZNIK
 on-line: 1
gości: 1
użytkowników: 0

dzisiaj: 76
ogółem: 8787241
licznik od: 09.02.2006

TWOJE KONTO
zapomniałem hasła
login:
hasło:

pamiętaj mnie

NIE MASZ KONTA?
załóż sobie
po co mi konto?

zarejestrowanych: 1492

REKLAMA :)

-- OGÓLNE - CHEMIOTERAPIA - RADIOTERAPIA - PRZESZCZEP - HYDE PARK --
: Spis Wiadomości :: Utwórz Nowy Wątek :

- wątki z ostatniego tygodnia - BEZ ODPOWIEDZI -
+ nowe podforum: KULINARNIE +


postówmodyfikacja
Lis na żywo - chemioterapia i ciąża
102010-10-22 18:55
autor: Baldi, dodał 2010-10-18 20:42komentuj


czytaj blog
za godzine, dzisiaj 2010-10-18, poniedzialek, 21:40 na tvp2 bedzie "lis na zywo", w ktorym beda relacje kobiet, ktore bedac w ciazy przechodzily chemioterapie.

ciekawe czy bedzie oszolomstwo, czy merytoryczna dyskusja (watpie..), podejrzewam, ze bedzie jakies pod publiczke zagranie przeciwko lekarzom..

nie wiem czy obejrze, zapraszam do dyskusji PO.

autor: volcano, dodał 2010-10-18 22:11komentuj


Właśnie oglądam :)

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-10-18 23:04komentuj

Dzięki za informację o programie.
Wcale nie było zagrania pod publiczkę, nikt też nie wyżywał się na lekarzach. To nie jest Fakt, czy program Pospieszalskiego.

Chodziło tylko o to, by pokazać, że można pogodzić leczenie z ciążą.

Lis pokazał, że nie ma pojęcia jak wygląda leczenie. Bo w sumie skąd miał to wiedzieć? Potwierdził tylko tzw. obiegowe opinie. Pokazał też jak wygląda wiedza normalnego człowieka o kuracji. Otóż na podstawie tego, co opowiadał stwierdzam, Lis jest tego doskonałym przykładem, że człowiekowi zdrowemu wydaje się, że najgorszą rzeczą w chemioterapii są ... wypadające włosy. O po prostu. Wystarczy pogodzić się z włosami, albo założyć chustkę, czy czapkę i trochę poczekać aż odrosną, a reszta to jest pytanie na śniadanie, czy jakaś kawa czy herbata, albo rozmowy w toku. Przerażające. 'Ból i różne inne objawy'. O jakim bólu on mówił? Pamiętam leczenie. Nic gorszego mnie w życiu nie spotkało, nie to, że bolało, czy wypadły włosy, czy pojawiały się tzw. objawy 'różne inne', bo to wszystko są jakieś bzdury. Z leczeniem wiążą się rzeczy dużo gorsze. I bardzo konkretne. Wymioty, nudności i stan psychiczny. Umysł i zaburzenia poziomu neuroprzekaźników. Wydaje mi się, że ile o pierwszych dwóch jeszcze wiedza jest jakoś rozpowszechniona, chociaż chyba Lis akurat tego nie wiedział, to o stanie umysłu traktowanego tymi świństwami po prostu się nie wie, nie mówi. Wydaje się, że zły nastrój to przecież z tych wypadających włosów się bierze.

Druga sprawa, którą zauważyłem jest taka: Pani Magda prowadząca fundację, jak to określiła - działała społecznie, by chociaż odrobinę przyczynić się do łamania stereotypów związanych z traktowaniem choroby nowotworowej jako wyroku. Nie wiem dokładnie dlaczego wykorzystuje się takie porównanie z wyrokiem, i czy jest to wyrok ludzi, jakiejś kafkowskiej instytucji, czy też nieodwołalny wyrok Boskiej Opatrzności, kapryśnego i obrzydliwego Boga Starego Testamentu. Samo porównanie wydaje mi się wcale nie mądre. Ale też z drugiej strony przełamywanie stereotypu przez zaszczepianie takiego rozumienia choroby nowotworowej, mianowicie jako poważniejszego przeziębienia, z którego wychodzą wszyscy, jeżeli tylko pozytywnie spojrzą na rzecz swojej choroby, jeżeli tylko zdobędą się na odwagę odkrycia 'pozytywów raka', (zastanówmy się czym takie mają niby być), nie wydaje mi się nie tylko zgodne z prawdą, ale nawet nieuczciwe. Tylko 80 % chorych na ziarnicę uzyskuję remisję. Tylko niespełna 15 % chorych na zaawansowaną postać raka płuc może liczyć na remisję. To nie jest zabobon. To jest prawda. Zabobon sprowadza się do czegoś zupełnie innego: oszukiwania ludzi, że wszystko będzie dobrze. Z tego nie wychodzi nic dobrego. To jest dodatkowe obciążenie psychiczne.

+0

autor: Baldi, dodał 2010-10-18 23:23komentuj


czytaj blog
ja obejrzalem tylko troche co prawda (teraz leci powtorka na tvp polonia), ale wydaje mi sie, ze program byl bardzo w porzadku. to dziwne, bo jakos tego programu nie lubie (niektorzy moze pamietaja program o poparzonych kobietach przez akcelerator? albo o szkoleniach prowadzonych przez dwa najwieksze autorytety onkologiczne? o, albo o ludziach, ktorym nfz zabral kontrakt na procedure ponadstandardowa?).

teraz bylo wyjatkowo spokojnie.
i chyba nawet wymyslilem dlaczego - przeciez marsz "rurzowej" wstazki byl.

nie potrafie sobie wyobrazic kobiety, ktora rodzac dziecko jest po podwojnej mastektomii. trzeba sie *mocno* wziac w garsc, zeby przez to przejsc.

+0

autor: Aga71, dodał 2010-10-19 08:41komentuj

> O 23:04, dnia 2010-10-18 Tomasz napisał(-a):
> Dzięki za informację o programie.
> Wcale nie było zagrania pod publiczkę, nikt też nie wyżywał się na lekarzach. To nie jest Fakt, czy program Pospieszalskiego.
>
> Chodziło tylko o to, by pokazać, że można pogodzić leczenie z ciążą.
>
> Lis pokazał, że nie ma pojęcia jak wygląda leczenie. Bo w sumie skąd miał to wiedzieć? Potwierdził tylko tzw. obiegowe opinie. Pokazał też jak wygląda wiedza normalnego człowieka o kuracji. Otóż na podstawie tego, co opowiadał stwierdzam, Lis jest tego doskonałym przykładem, że człowiekowi zdrowemu wydaje się, że najgorszą rzeczą w chemioterapii są ... wypadające włosy. O po prostu. Wystarczy pogodzić się z włosami, albo założyć chustkę, czy czapkę i trochę poczekać aż odrosną, a reszta to jest pytanie na śniadanie, czy jakaś kawa czy herbata, albo rozmowy w toku. Przerażające. 'Ból i różne inne objawy'. O jakim bólu on mówił? Pamiętam leczenie. Nic gorszego mnie w życiu nie spotkało, nie to, że bolało, czy wypadły włosy, czy pojawiały się tzw. objawy 'różne inne', bo to wszystko są jakieś bzdury. Z leczeniem wiążą się rzeczy dużo gorsze. I bardzo konkretne. Wymioty, nudności i stan psychiczny. Umysł i zaburzenia poziomu neuroprzekaźników. Wydaje mi się, że ile o pierwszych dwóch jeszcze wiedza jest jakoś rozpowszechniona, chociaż chyba Lis akurat tego nie wiedział, to o stanie umysłu traktowanego tymi świństwami po prostu się nie wie, nie mówi. Wydaje się, że zły nastrój to przecież z tych wypadających włosów się bierze.
>
> Druga sprawa, którą zauważyłem jest taka: Pani Magda prowadząca fundację, jak to określiła - działała społecznie, by chociaż odrobinę przyczynić się do łamania stereotypów związanych z traktowaniem choroby nowotworowej jako wyroku. Nie wiem dokładnie dlaczego wykorzystuje się takie porównanie z wyrokiem, i czy jest to wyrok ludzi, jakiejś kafkowskiej instytucji, czy też nieodwołalny wyrok Boskiej Opatrzności, kapryśnego i obrzydliwego Boga Starego Testamentu. Samo porównanie wydaje mi się wcale nie mądre. Ale też z drugiej strony przełamywanie stereotypu przez zaszczepianie takiego rozumienia choroby nowotworowej, mianowicie jako poważniejszego przeziębienia, z którego wychodzą wszyscy, jeżeli tylko pozytywnie spojrzą na rzecz swojej choroby, jeżeli tylko zdobędą się na odwagę odkrycia 'pozytywów raka', (zastanówmy się czym takie mają niby być), nie wydaje mi się nie tylko zgodne z prawdą, ale nawet nieuczciwe. Tylko 80 % chorych na ziarnicę uzyskuję remisję. Tylko niespełna 15 % chorych na zaawansowaną postać raka płuc może liczyć na remisję. To nie jest zabobon. To jest prawda. Zabobon sprowadza się do czegoś zupełnie innego: oszukiwania ludzi, że wszystko będzie dobrze. Z tego nie wychodzi nic dobrego. To jest dodatkowe obciążenie psychiczne.

Zgadzam się w pełni z Twoją wypowiedzią i podpisuję prawą i lewą łapką. W chwili obecnej jestem po zakończonym leczeniu. 8 września miałam ostatni wlew. Lekarz powiedział, że mogę mówić, że jestem w remisji całkowitej. Przede mną, w grudniu, PET. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby myśleć o przebytej chorobie, jak o przewlekłej grypie, czy katarze i porównać chemioterapii do leczenia tych przypadłości. Na razie w mózgu mam sieczkę, nie potrafię myśleć o chorobie w czasie przeszłym i nie wiem czy kiedykolwiek to nastąpi. Mam odruch macanta, macam się co chwilę po szyi...ale to nie jest tematem tego wątku:D:D
Podziwiam kobiety, które wystąpiły w programie, podziwiam, za wolę walki o siebie i dziecko i cieszę się, że wygrały/ zwłaszcza z własnym mózgiem. Pamiętam jakie płatał mi figle pomimo tego, ze podobno twarda ze mnie baba.

+0

autor: Kasiar, dodał 2010-10-19 15:16komentuj

Co prawda nie oglądałam programu i nie wiem kto jakich słów używał, ale madzie prokopowicz znam od prawie roku i chyba dzięki niej jakoś się pozbierałam. Zgadzam się na pewno z tym, że ludzie myślą, że rak to wyrok - przynajmniej w moim otoczeniu. I jestem jak najbardziej za traktowaniem tego jako choroby przewlekłej - może nie jak grypa, sama przeszłam 16 wlewów abvd i było... okropnie, ale jak wiadomo nowotwory są różne, różne jest leczenie - my mamy chłoniaka, w większości da się z niego wyjść i jest taki... hm, albo go masz albo go nie masz, a jak go masz to czujesz sie naprawdę źle - mówię oczywiście na przykładzie swoim i rozmów ze znajomymi z zz. A osoby takie jak Magda czy wieeeele innych walczą z nawrotem, którego może już niekoniecznie jest jak leczyć, ale da się z nim funkcjonować, łagodzić. Już będzie z 5 lat jak Magda się dowiedziała, że ma raka piersi i nie jest niestety tak, że osiągnęła remisje i liczy sobie latka w remisji, tylko non stop walczy z tym, więc dla mnie to jest choroba przewlekła, na pewno o wiele powazniejsza niż grypa i inne zapalenia płuc, na którą można umrzeć, ale też można przezyć z nią długie lata.

+0

autor: Tomasz, dodał 2010-10-19 18:33komentuj

Słyszałem opowieść Magdy. Ma przerzuty. To nie jest dobra wiadomość. Chciałbym jednak wrócić do słów o chorobie i śmierci, ale może bez drobnej dygresji w tym momencie się nie obejdzie. Pamiętam swoją reakcję na zapewnienie lekarza, że to jest łatwo wyleczalne. Pamiętam zapewnienia, że trochę pochodzę do szpitala i będę zdrowy. Wszystko to, wtedy, wydawało mi się monstrualną pomyłką, jakimś robieniem sobie żartów. Czułem pod skórą oszustwo. Leczenie nie było łatwe. I to nie jest tak, że odliczam sobie latka teraz w remisji i jest mi przyjemnie. Pewnie rzeczy zostają po prostu w świadomości. Czy nie wolałem usłyszeć po prostu rzeczowo o tym, wówczas, że może się to skończyć śmiercią, ale jest na to taka a taka szansa ? Zdecydowanie wolałem. Przez to, że podano mi całą wiadomość przy kawie, którą raczył się lekarz, w formie takiej właśnie ulizanej, lekkostrawnej, z pominięciem tego, co jest prawdziwe, wszystkie konsekwencje, wszystkie możliwe skutki leczenia, to, co jest niepewne i związane jakimiś środkami, które miał być wlewane do mojego mózgu, wreszcie możliwość poniesienia porażki: wszystko to sobie wyolbrzymiłem, choćby z racji tego, że nie mogłem mieć zaufania, co akurat czułem doskonale, do ani jednego zdania wypowiedzianego przez urzędników w białych kitlach. Ja sobie wyobrażam, że opowiadanie o nowotworach, że są teraz wyleczalne po prostu, i uciekanie od prawdy takiej, że nie zawsze, może rodzić wcale niedobre konsekwencje i może pozostawiać człowieka bezbronnego. Bo być może będzie się musiał zmierzyć z prawdą? Wolicie pozostawić go ogłupionego? Chodzi tylko o to by być uczciwym. Rozumiem też, że jeżeli ktoś jest przekonany, że leczenie jest niepotrzebne, to może właśnie opierać swoje przekonanie na takim sądzie, że tak czy inaczej skazany jest na śmierć. Rozumiem, że trzeba go przekonać, że warto się leczyć. Nie rozumiem natomiast tego, dlaczego nie mówić o prawdzie: zobacz, obawiasz się klęski, nie jest to pewne, są takie i takie statystki, tyle przypadków. Jest ryzyko. Tak ono wygląda. Rozmawiamy poważnie. Bierz się za leczenie, bo czas ucieka. Nie rozumiem dlaczego śmierć traktować jako tabu. Nie żyjemy jako bohaterowie w wyreżyserowanej wersji jakiegoś nowoczesnego przestawienia, w którym ktoś, w ostatniej chwili uratuje nas od nieszczęścia. Pewne rzeczy niestety są. Mnie nie powiedziano prawdy, przez co straciłem całkowicie zaufanie. Próbowano przekazać mi informację jak profanowi: oto tajemnice pozostawiamy sobie, a dla ciebie jest głupia nadzieja, że wszystko będzie dobrze. Moim zdaniem, jeżeli uciekać od prawdy, prowadzenie walki ze stereotypem jest skazane na porażkę.

+0

autor: Asowa, dodał 2010-10-20 10:11komentuj

Nie oglądałam tego programu ale chciałam odnieść się do tego co napisał Tomasz...
Niestety, wielu lekarza nie do końca mówi pacjentom prawdę o chorobie, stanie zdrowia. A przecież pacjent ma prawo wiedzieć wszystko co ma związek z jego chorobą.
Pamiętam swoją pierwszą wizytę w CO.
W gabinecie siedziałam godzinę, lekarz odpowiedział na wszystkie moje pytania, dużo mówił od siebie, narysował mi wykres, na którym zaznaczył w którym miejscu agresywności jest mój chłoniak.
Niby wszystko fajnie ale jednak ta rozmowa była zbyt optymistyczna, z serii: przyjmie pani chemię, potem będzie remisja i zapominamy o przeszłości....
Zabrakło mi wtedy szczegółów związanych ze skutkami ubocznymi leczenia i kilku innych informacji.
Choć ogólnie uważam, że trafiłam do jednego z najlepszych specjalistów chłoniakowych i nie zamieniłabym go na innego:)

Lekarze nie mówią prawdy a potem np na forum pojawia się kłótnia, że chłoniak jest w 100% uleczalny:)

+0

autor: Piotr, dodał 2010-10-22 14:06komentuj

Nie wiem, czy chodzi o tę samą Magdę, podejrzewam, że tak. W dodatku GW "Wysokie obcasy" parę tygodni temu ukazał się wywiad z Magdą, która prowadzi fundację, ma raka piersi i urodziła dziecko.
Wywiad był dość zaskakujący, ponieważ dopiero pod koniec dowiadywaliśmy się, że Magda ma przerzuty do kości i siedzi w domu unieruchomiona w wyniku złamania kości, które jest efektem przerzutów. W pierwszym momencie wierzymy, że Magda urodziła, a choroba nie postępuje. Magdzie, która zaszła w ciążę podczas leczenia, lekarze zalecali jej usunięcie. W końcu jednak znalazł się taki, który podjął się leczenia Magdy w ciąży.
Mam pretensje do polskich mediów - nawet tych liberalnych, że pokazują te historie (tak jak wcześniej historię tej siatkarki, która zmarła na białaczkę) zbyt optymistycznie, jakby bały się powiedzieć wprost, że nie ma nic złego w tym (wręcz przeciwnie), że kobieta przerywa ciążę, ponieważ chce walczyć skuteczniej z chorobą. Nie wiemy tego, jak potoczyłyby się losy Magdy, gdyby zdecydowała się na aborcję. Natomiast wiemy, że ciąża obniża odporność, spowalnia leczenie i sprzyja rozwojowi nowotworu.

+0

autor: Kasiar, dodał 2010-10-22 15:56komentuj

To ta sama Magda.
Jak potoczyłyby się jej losy gdyby zdecydowała się na aborcję nie są trudne do przewidzenia. Po swojej diagnozie uciekła do metod niekonwencjonalnych, które bardziej zaszkodziły niż pomogły. Ciąża była impulsem do powrotu do akademickiej medycyny. Gdyby nie ona prawdopodobnie Madzia nie podjęłaby się chemii, operacji i całej reszty.

+0

autor: Piotr, dodał 2010-10-22 18:55komentuj

Cóż,
czekam na historię w polskich mediach, gdzie dziewczyna leczyła się na onkologii, nie wierzyła w naciągaczy od soków Noni i medycyny peruwiańskiej, zrobiła aborcję kiedy trzeba, i żyje sobie zdrowa po dziś dzień.

+0

Podobne tematy:



Wypowiedzi na forum dyskusyjnym zawierają indywidualne zdanie ich autorów, jeśli nie zgadzasz się z czymś - masz pełne prawo do wypowiadania się. Każdy autor odpowiada za swoje odpowiedzi. Forum dyskusyjne w serwisie ziarnica.pl nie jest miejscem pozwalającym na diagnozy medyczne, może pomóc rozwiać Twoje wątpliwości jednak nie zastąpi fizycznego kontaktu z lekarzem - jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości to zanotuj je i skonsultuj ze swoim lekarzem prowadzącym.
Ziarnica.pl ma charakter czysto informacyjny i nie jest związana finansowo bądź w jakikolwiek inny sposób z żadnym ośrodkiem medycznym, firmą farmaceutyczną, dystrybutorem leków, paraleków, cudownych soczków czy też organizacjami zajmującymi się "pomocą" chorym na ziarnicę. Utrzymuje się z prywatnych środków. Jeśli chcesz pomóc w jego rozwoju kliknij tutaj.

: (c) 2000-2018 www.ziarnica.pl :: polityka prywatności :: POMOC :: darowizna :: od autora :: statystyka strony :
: copyright - prawa autorskie zastrzeżone :