SPOŁECZNOŚĆ
 kalendarz
ZIARNICA
 Co to za choroba?
  etiologia
  objawy
  rozpoznanie
  klasyfikacja
  historia ZZ

 Jak nas leczą?
  chemioterapia
   abvd
   mopp
  immunoterapia
  radioterapia
  chirurgia
  przeszczep szpiku

 Warto wiedzieć
  afereza
  przeszczep
  cytostatyki
  kontrola
  półpasiec
  USG

 Skutki leczenia
  włosy
  skóra
  pamięć
  płodność
  psychika
  pełna lista

FORUM
wyciąg z netykiety
 ogólne
 czy mam ziarnicę?
 chemioterapia
 radioterapia
 przeszczep
 kulinarnie
 hyde park
wyszukaj na forum
 
najczęściej szukane frazy

OPOWIADANIA
 bez happy endu?
 radioterapia
 nasza ZZ
 pamiętnik Heli
 historia - Anetka
 historia - Baldi
 historia - Binka
 historia - Carinka
 historia - Dzidka
 historia - Tomaszek
 historia - Volcano
 anegdoty

AKTYWNE SONDY
historia sond

Z POLA WALKI
Lista blogów

GALERIE
 ozdrowieńcy
 trzy twarze
 łyso Ci?

Boob22

WASZE WPISY
 komentarze stron
 księga gości

RÓŻNOŚCI
 archiwum
 tu jesteśmy
 geolokalizacja
 strony użytkowników

LICZNIK
 on-line: 20
gości: 20
użytkowników: 0

dzisiaj: 44
ogółem: 5292562
licznik od: 09.02.2006

TWOJE KONTO
zapomniałem hasła
login:
hasło:

pamiętaj mnie

NIE MASZ KONTA?
załóż sobie
po co mi konto?

zarejestrowanych: 1370

REKLAMA :)

-- OGÓLNE - CHEMIOTERAPIA - RADIOTERAPIA - PRZESZCZEP - HYDE PARK --
: Spis Wiadomości :: Utwórz Nowy Wątek :

- wątki z ostatniego tygodnia - BEZ ODPOWIEDZI -
+ nowe podforum: KULINARNIE +


postówmodyfikacja
spadek masy ciała po wlewie - nowa
292012-07-12 08:30
autor: Kasiakot, dodał 2012-07-08 12:32komentuj

Witam wszystkich. Jestem tu po raz pierwszy i mam pytanie. Jestem po drugim cyklu chemii, czyli po 4 wlewie i po każdym spada mi waga o 2 kg i do następnego muszę jej nabrać.Martwię się tym, bo czuję się też osłabiona. Czy mieliście podobnie? I czy spadekmasy ciała to normalne?

autor: Nessa, dodał 2012-07-08 12:55komentuj

> O 12:32, dnia 2012-07-08 Kasiakot napisał(-a):
> Witam wszystkich. Jestem tu po raz pierwszy i mam pytanie. Jestem po drugim cyklu chemii, czyli po 4 wlewie i po każdym spada mi waga o 2 kg i do następnego muszę jej nabrać.Martwię się tym, bo czuję się też osłabiona. Czy mieliście podobnie? I czy spadekmasy ciała to normalne?

Ja miałam tak, że jakieś 3-4 dni po chemii ważyłam o 2kg mniej, przybierałam je do następnej chemii i tak w kółko. Jeśli waga wraca do normy to dobrze. JA też dbałam o to, żeby jak już mogłam to jeść kalorycznie, żeby nie tracić dalej wagi. U mnie było to spowodowane tym, że w dniu wlewu i w zasadzie dwa dni po prawie nic nie jadłam. Z piciem też było kiepsko.

+0

autor: Kasiakot, dodał 2012-07-08 14:02komentuj

> O 12:55, dnia 2012-07-08 Nessa napisał(-a):
> > O 12:32, dnia 2012-07-08 Kasiakot napisał(-a):
> > Witam wszystkich. Jestem tu po raz pierwszy i mam pytanie. Jestem po drugim cyklu chemii, czyli po 4 wlewie i po każdym spada mi waga o 2 kg i do następnego muszę jej nabrać.Martwię się tym, bo czuję się też osłabiona. Czy mieliście podobnie? I czy spadekmasy ciała to normalne?
>
> Ja miałam tak, że jakieś 3-4 dni po chemii ważyłam o 2kg mniej, przybierałam je do następnej chemii i tak w kółko. Jeśli waga wraca do normy to dobrze. JA też dbałam o to, żeby jak już mogłam to jeść kalorycznie, żeby nie tracić dalej wagi. U mnie było to spowodowane tym, że w dniu wlewu i w zasadzie dwa dni po prawie nic nie jadłam. Z piciem też było kiepsko.
>Dzięki za podtrzymanie na duchu. Jakoś teraz mam spadek mocy.
Nie napisałam też o moim rozpoznaniu, które było bardzo cięzkie.Od marca 2011 roku miałam rumień guzowaty na nogach ( jest to dermatologiczna choroba ), a pod koniec kwietnia poroniłam 6 tygodniową ciążę. Chodziłam do różnych lekarzy i żaden nie mógł mi pomóc, przy tym OB miałam podwyższone i wyniki krwi nie za ciekawe. Lekarze dawali mi tylko różne antybiotyki, ąż trafiłam do jednej pani dermatolog, która powiedziała, że do tych wszystkich badań będzie mi potrzebna próba tuberkulinowa na obecność prądków gróźlicy, bo podejrzewała sarkoidozę. Próba wyszła ujemnie to znaczy źle i skierowała mnie do szpitala, gdzie zrobili mi bronchofiberoskopię i usg jamy brzusznej i biopsję cienkoigłową szyjnego lewego węzła chłonnego. Z tego wszystkiego postawili sugestię Chłoniak. Wycięcie i pobranie dwóch węzłów szyjnych nic nie dało, bo nie wykryli w nich chłoniaka, potem tomografia jamy brzusznej i miednicy, która mnie kompletnie załamała. Góz w lewym płacie wątroby i liczne powiększone węzły. Potem laparoskopia aparatem 3D (nie wiem czy to szczęście czy nie) i rozmowa z chirurgiem, że to nie góz wątroby tylko dwudzielna śledziona. Pobrali węzeł i wkłuli się w sledzionę, w węźle znowu nic, a w śledzionie rozpoznanie Chłoniak Hodgkina IIIBS, NS. Potem badanie pet i potwierdzenie diagnozy. Długo zajęło diagnozowanie mnie.

+0

autor: Alex, dodał 2012-07-08 14:27komentuj

Witaj. Z tego, co piszesz, wychodzi, ze zajęty miałaś głównie brzuch. A w klatce piersiowej było czysto? Jakieś inne grupy węzłów zajęte?

A utratą wagi do 2kg nie martw się. Pomiędzy chemiami są 2 tyg. to w zupełności wystarczy do nadrobienia. Jeśli masz problemy z jedzeniem po wlewie, to z pośród rzeczy, które tolerujesz, wybieraj te najbardziej kaloryczne, a jednocześnie lekkostrawne, czyli głównie węglowodany.

Myślę, ze bardziej niekorzystne może być w tej sytuacji tycie, bo oznaczałoby konieczność zwiększenia dawki chemii, a wątroba przecież wciąż pozostaje ta sama.

+0

autor: Kasiakot, dodał 2012-07-08 15:07komentuj

> O 14:27, dnia 2012-07-08 Alex napisał(-a):
> Witaj. Z tego, co piszesz, wychodzi, ze zajęty miałaś głównie brzuch. A w klatce piersiowej było czysto? Jakieś inne grupy węzłów zajęte?
>
> A utratą wagi do 2kg nie martw się. Pomiędzy chemiami są 2 tyg. to w zupełności wystarczy do nadrobienia. Jeśli masz problemy z jedzeniem po wlewie, to z pośród rzeczy, które tolerujesz, wybieraj te najbardziej kaloryczne, a jednocześnie lekkostrawne, czyli głównie węglowodany.
>
> Myślę, ze bardziej niekorzystne może być w tej sytuacji tycie, bo oznaczałoby konieczność zwiększenia dawki chemii, a wątroba przecież wciąż pozostaje ta sama.
Z peta wynika, że mam ich więcej:
pojedyncze nadobojczykowe obustronne, masa węzłowa obejmująca śródpiersie przednie i górne po str. lewej ( i nie wiem co to znaczy ) z nierównomiernie wzmożonym wychwytem, liczne aktywne metabolicznie węzły wątroby, okołotrzustkowe, wnęki śledziony oraz biodrowe. Ten góz, też nie wiem co to znaczy i pani onkolog też mi nic na ten temat nie mówiła, w badaniu pet ma cechy centralnego rozpadu. Jak wiecie co to oznacza to napiszcie. Dzięki za wsparcie

+0

autor: Alex, dodał 2012-07-08 16:20komentuj

> O 15:07, dnia 2012-07-08 Kasiakot napisał(-a):
> > masa węzłowa obejmująca śródpiersie przednie i górne po str. lewej ( i nie wiem co to znaczy ) z nierównomiernie wzmożonym wychwytem, liczne aktywne metabolicznie węzły wątroby, okołotrzustkowe, wnęki śledziony oraz biodrowe. Ten góz, też nie wiem co to znaczy i pani onkolog też mi nic na ten temat nie mówiła, w badaniu pet ma cechy centralnego rozpadu. Jak wiecie co to oznacza to napiszcie. Dzięki za wsparcie

Trochę za mało info podajesz żeby wiarygodnie odpowiedzieć Ci na to .Pewnie łatwiej byłoby z wynikiem tomografii oraz napisz czy jest to wynik PET zrobiony przed chemią czy po 2 cyklu?

+0

autor: Kasiakot, dodał 2012-07-08 16:38komentuj

> O 16:20, dnia 2012-07-08 Alex napisał(-a):
> > O 15:07, dnia 2012-07-08 Kasiakot napisał(-a):
> > > masa węzłowa obejmująca śródpiersie przednie i górne po str. lewej ( i nie wiem co to znaczy ) z nierównomiernie wzmożonym wychwytem, liczne aktywne metabolicznie węzły wątroby, okołotrzustkowe, wnęki śledziony oraz biodrowe. Ten góz, też nie wiem co to znaczy i pani onkolog też mi nic na ten temat nie mówiła, w badaniu pet ma cechy centralnego rozpadu. Jak wiecie co to oznacza to napiszcie. Dzięki za wsparcie
>
> Trochę za mało info podajesz żeby wiarygodnie odpowiedzieć Ci na to .Pewnie łatwiej byłoby z wynikiem tomografii oraz napisz czy jest to wynik PET zrobiony przed chemią czy po 2 cyklu?
Jest to wynik PET przed chemią z wnioskiem: chłoniak hodgkina w stopniu zaawansowania IIIS.

+0

autor: Alex, dodał 2012-07-08 17:04komentuj

Ok. Moim zdaniem (nie jestem lekarzem, więc polecam skonsultowanie się z onkologiem):
1)nierównomierne gromadzenie znacznika w obrębie masy węzłowej - informacja niezbyt istotna. Po prostu w tej dużej grupie węzłów są węzły różniące się między sobą tempem rozrostu komórek nowotworowych. Pewnie te najstarsze, które zostały zajęte jako pierwsze będą miały największy wychwyt znacznika w badaniu, a te, które zostały zajęte ostatnio - mniejszy. Może być również tak, ze gdzieś tam między nimi znajdą się węzły o charakterze odczynowym (odpowiedz organizmu na proces nowotworowy) i one będą znacznie słabiej gromadzić znacznik.

2) rozpad guza - może być tak, ze z powodu masywnego zajęcia śródpiersia przez ziarnicę doszło do "wylania" nowotworu poza węzły chłonne i powstało coś jak guz (tak ja interpretuję to, co piszesz). Bo w śródpiersiu naczynia chłonne łączą się z krwionośnymi i tutaj właśnie może powstać taki duży guz. I teraz tak - guz nowotworowy jest tkanką dynamiczną, podlegającą rożnym procesom w czasie. Zwykle towarzyszy mu proces zapalny (organizm reaguje) i tworzą się obszary martwicy guza (czyli rozpadu). Ponieważ widać to w badaniu, to zostało to opisane.

Dla Ciebie samej nie ma to wszystko wielkiego znaczenia. Lekarze na tej podstawie ocenili stopień zaawansowania i wybrali optymalne leczenie. Bardzo dokładny opis PET umożliwi lekarzom porównanie z kolejnym badaniem i ocenę skuteczności leczenia. Ty jedynie musisz pamiętać żeby dużo pić. Bo kiedy jest duża ilość komórek nowotworowych, to w czasie chemioterapii one się rozpadają i ich pozostałości krążą we krwi. Może być tak, ze wzrośnie stężenie kwasu moczowego we krwi, co spowoduje nieprzyjemne objawy. Trzeba to wypłukiwać.

O nic więcej się nie martw, skup się na powracaniu do formy pomiędzy chemiami.

+0

autor: Alex, dodał 2012-07-08 17:10komentuj

Jeszcze raz przeczytałam to,co piszesz. I w końcu nie jestem pewna o jakim guzie (tzn gdzie? na wątrobie?)Jakoś z góry założyłam, ze chodzi o śródpiersie, a to chyba jednak nie o to chodziło. W każdym razie, niezależnie gdzie on jest, to rozpad jest właśnie tym, co Ci opisałam wyżej.

+0

autor: ada26, dodał 2012-07-08 20:12komentuj

> O 12:32, dnia 2012-07-08 Kasiakot napisał(-a):
> Witam wszystkich. Jestem tu po raz pierwszy i mam pytanie. Jestem po drugim cyklu chemii, czyli po 4 wlewie i po każdym spada mi waga o 2 kg i do następnego muszę jej nabrać.Martwię się tym, bo czuję się też osłabiona. Czy mieliście podobnie? I czy spadekmasy ciała to normalne?

Hej!ja tez jestem po drugim wlewie,u Mnie bylo podobnie po pierwszej chemii nie moglam jejsc i schudlam ale po tygodniu wracal apetyt:)Ale wiadomo kazdy organizm inny:)
Pozdrawiam i zdrowka zycze:)

+0

autor: Kasiakot, dodał 2012-07-10 10:44komentuj

> O 17:10, dnia 2012-07-08 Alex napisał(-a):
> Jeszcze raz przeczytałam to,co piszesz. I w końcu nie jestem pewna o jakim guzie (tzn gdzie? na wątrobie?)Jakoś z góry założyłam, ze chodzi o śródpiersie, a to chyba jednak nie o to chodziło. W każdym razie, niezależnie gdzie on jest, to rozpad jest właśnie tym, co Ci opisałam wyżej.
Dzięki za wyjaśnienia. Wiem, że to nie ma teraz znaczenia gdzie, trzeba się leczyć i być optymistą. Mam jeszcze jedno pytanie, czy można się wspomagać witaminami i brać probiotyki na odbudowanie flory bakteryjnej w jelitach? Moja onkolog nic na ten temat nie mówiła, a ja mam takie przeświadczenie, że trzeba. Bo nawet przy antybiotyku bierze się osłonę. Czy brałaś i czy bierzesz jakieś leki i witaminy dodatkowo i czy ktokolwiek bierze i się wspomaga, bo przez te dwa tygodnie trzeba się porządnie odbudować.

+0

autor: Alex, dodał 2012-07-10 12:10komentuj

Każdy lek przyjmowany podczas chemioterapii należy skonsultować z onkologiem. Przy tym leczeniu zwykłe witaminy mogą być bardzo niekorzystne, mogą wpływać na działanie chemioterapii. Podobnie z probiotykami - dla organizmu pozbawionego odporności (przy spadkach wartości w morfologii) bakterie zawarte w jogurtach, probiotykach mogą być wręcz niebezpieczne! Dlatego niczego sama nie bierz. Porozmawiaj z lekarzem prowadzącym na ten temat.

+0

autor: Nessa, dodał 2012-07-10 12:13komentuj

co do witamin to tyle opinii ilu lekarzy. Sporo już na ten temat na forum było. Jeśli chodzi o pro/pre-biotyki (nigdy nie wiem, które to) to moja lekarka z wielkim uśmiechem stwierdziła, żebym jadła jogurty. Jak jej powiedziałam, że jem a nadal mam problemy jelitowe, to stwierdziła, że może jem ich za dużo
Skończyło się na tym, że żadnych wspomagaczy nie brałam, ale koleżanka lekarka polecała dicflor czy jakoś tak.

+0

autor: ada26, dodał 2012-07-10 13:21komentuj

> O 10:44, dnia 2012-07-10 Kasiakot napisał(-a):
> > O 17:10, dnia 2012-07-08 Alex napisał(-a):
> > Jeszcze raz przeczytałam to,co piszesz. I w końcu nie jestem pewna o jakim guzie (tzn gdzie? na wątrobie?)Jakoś z góry założyłam, ze chodzi o śródpiersie, a to chyba jednak nie o to chodziło. W każdym razie, niezależnie gdzie on jest, to rozpad jest właśnie tym, co Ci opisałam wyżej.
> Dzięki za wyjaśnienia. Wiem, że to nie ma teraz znaczenia gdzie, trzeba się leczyć i być optymistą. Mam jeszcze jedno pytanie, czy można się wspomagać witaminami i brać probiotyki na odbudowanie flory bakteryjnej w jelitach? Moja onkolog nic na ten temat nie mówiła, a ja mam takie przeświadczenie, że trzeba. Bo nawet przy antybiotyku bierze się osłonę. Czy brałaś i czy bierzesz jakieś leki i witaminy dodatkowo i czy ktokolwiek bierze i się wspomaga, bo przez te dwa tygodnie trzeba się porządnie odbudować.

Poczytaj pod watkiem NOWA tam sporo jest o tych witaminach wypowiedzi bo sama pytalam:)Pozdrawiam:)

+0

autor: Kasiakot, dodał 2012-07-10 16:04komentuj

> O 13:21, dnia 2012-07-10 ada26 napisał(-a):
> > O 10:44, dnia 2012-07-10 Kasiakot napisał(-a):
> > > O 17:10, dnia 2012-07-08 Alex napisał(-a):
> > > Jeszcze raz przeczytałam to,co piszesz. I w końcu nie jestem pewna o jakim guzie (tzn gdzie? na wątrobie?)Jakoś z góry założyłam, ze chodzi o śródpiersie, a to chyba jednak nie o to chodziło. W każdym razie, niezależnie gdzie on jest, to rozpad jest właśnie tym, co Ci opisałam wyżej.
> > Dzięki za wyjaśnienia. Wiem, że to nie ma teraz znaczenia gdzie, trzeba się leczyć i być optymistą. Mam jeszcze jedno pytanie, czy można się wspomagać witaminami i brać probiotyki na odbudowanie flory bakteryjnej w jelitach? Moja onkolog nic na ten temat nie mówiła, a ja mam takie przeświadczenie, że trzeba. Bo nawet przy antybiotyku bierze się osłonę. Czy brałaś i czy bierzesz jakieś leki i witaminy dodatkowo i czy ktokolwiek bierze i się wspomaga, bo przez te dwa tygodnie trzeba się porządnie odbudować.
>
> Poczytaj pod watkiem NOWA tam sporo jest o tych witaminach wypowiedzi bo sama pytalam:)Pozdrawiam:)
Tak wiem, też później czytałam. Ale tak na chłopski rozum powinno się coś brać, przecież organizm trzeba odbudowywać po takich ,,zastrzykach,,. Porozmawiam z onkolog, bo to mi nie daje spokoju.
Oglądałam wczoraj dokument o założycielce fundacji Rak'n'roll-Magdzie Prokopowicz, smutno że tak się skończyła, bo trzymałam kciuki i w tym dokumencie była scena w gabinecie pani onkolog. Mąż pani Magdy pyta się, czy z diety wyeliminować cukier i dostaje taką samą odpowiedz jaką ja dostałam- trzeba odżywiać się normalnie. A nie wiem, czy w obecnych czasach ta normalna żywność nam pomaga. Przecież wiadomo, że cukier jest zabójczy, podobnie jak sól i wszystkie chemiczne podpędzacze żywności. Chemię mam już podawaną, więc trzeba się zdrową żywnością odżywiać, żyć pełnią życia, mieć marzenia i biec do przodu. Czy macie podobne odczucia?

+0

autor: Gizmo, dodał 2012-07-10 16:38komentuj

Ja uważam trochę inaczej. Chemia jaką dostajesz jest tak silna i tak wpływa na organizm, że zdrowa żywność nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Oczywiście, że zdrowo odżywiać powinien się każdy człowiek, tak samo jak nie powinien się stresować i dużo ruszać. Niemniej jednak czasy mamy jakie mamy i nie bardzo rozumiem po co odmawiać sobie np. cukierka skoro ma się na niego ochotę. Abstrahując troszkę - smród jaki mamy w powietrzu też jest zabójczy więc musiałabyś wyjechać na wieś albo nie wiem gdzie by się odizolować od tego co nas truje. Trzeba żyć normalnie, żyć i tyle. Wiadomo unikać używek, ale bez przesady. O moim zdaniu odnośnie witamin już wiesz z wątku "nowa" i tak na zdrowy rozsądek właśnie nie wydaje mi się by one były tu konieczne.

+0

autor: Nessa, dodał 2012-07-10 16:53komentuj

ja przed leczeniem wp...łam cukier tonami...
Nie wyszło mi to na zdrowie, więc ograniczam jego spożycie po leczeniu. Jest mi okropnie ciężko, bo słodycze to mój nałóg. Dla mnie normalne jedzenie to takie bez przegięć w obie strony. Nie wpieprzam ekologicznych marchewek bo mnie na to nie stać. Lepiej jeść nieekologiczne warzywa niz żadne. Zachwyty budzi też wegetarianizm, bo eliminuje trucizny z mięsa. Próbowałam, ale po prostu ja się nie nadaję do bycia wege. Wybieram więc szczęśliwe życie z jednoczesnym ograniczeniem niektórych rzeczy. Jak nie zjem kawałka czekolady to mogłabym chyba umrzeć z rozpaczy , ale staram się jeść przynajmniej gorzką...

+0

autor: Janek, dodał 2012-07-10 20:47komentuj




Nessa mam pytanie czy ten apetyt na słodkie trwał długo przed leczeniem ? bo ja w trakcie wznowy jadłem od kilku do kilkunastu marsów (wcześniej mi się rzadko zdarzało zjeść coś słodkiego) po podaniu pierwszego wlewu gdy spojrzałem na coś słodkiego miałem "odrzuty wymiotne" szukałem przyczyn paru lekarzy onkologów, jeden hematolog nie umiało mi na to odpowiedzieć, przez przypadek o ironio w poczekalni przychodni onkologicznej spotkałem lekarza emeryta też chorego na inny nowotwór wysłuchałem około godzinnego wykładu na temat komórek nowotworowych itp. i wiesz co on stwierdził ? że zapotrzebowanie na glukozę miałem ogromne przez to, że rozwijały się komórki rakowe a to jest ich podstawowe pożywienie od tego czasu gdy mam zjeść coś słodkiego to mam takie dziwne uczucie czy czasami nie karmię tego gada

+0

autor: Nessa, dodał 2012-07-10 21:14komentuj

też mam to uczucie dlatego bardzo staram się jeść mało słodyczy :/ rok przed diagnozą to prawie wyłącznie cukier wpierniczałam...chałwy, czekolady, co tylko znalazłam. No i byłam chuda jak patyk, co szokowało znajomych, którzy widzieli ile słodyczy pochłaniam...

+0

autor: Gizmo, dodał 2012-07-10 21:17komentuj

Nie no z tym, to się na pewno nie da zgodzić, że cukier jest głównym pożywieniem komórek rakowych. Jakby tak było to połowa populacji miałaby jakieś raczysko. Rozumiem, że cukier nie jest za zdrowy i warto go jakoś ograniczać, ale to, że spożywanie cukru prowadzi do wznowy to jest jakaś bzdura.....przepraszam, ale nie mogłam nie zabrać głosu. Zresztą znam wiele ludzi w remisji, którzy jedzą tonami słodkości i jakoś wznowy nie mają:)

+0

autor: Beata79, dodał 2012-07-10 23:25komentuj

> O 21:17, dnia 2012-07-10 Gizmo napisał(-a):
> Nie no z tym, to się na pewno nie da zgodzić, że cukier jest głównym pożywieniem komórek rakowych. Jakby tak było to połowa populacji miałaby jakieś raczysko. Rozumiem, że cukier nie jest za zdrowy i warto go jakoś ograniczać, ale to, że spożywanie cukru prowadzi do wznowy to jest jakaś bzdura.....przepraszam, ale nie mogłam nie zabrać głosu. Zresztą znam wiele ludzi w remisji, którzy jedzą tonami słodkości i jakoś wznowy nie mają:)

Też mi się nie wydaje żeby cukier był powodem nawrotów lub samego zachorowania. A to, że podczas brania chemii odrzuca od słodyczy to zapewne przez podawaną dożylnie glukozę. Byłam tak docukrzona dożylnie, że nawet takiego słodyczowego łakomczucha jak ja odrzuciło od słodyczy na prawie 2 lata ( bo tyle trwało leczenie ).

+0

autor: Alex, dodał 2012-07-10 23:46komentuj

Duży temat otworzyliście. I chyba wciąż mocno kontrowersyjny, bo nie ma wystarczających dowodów naukowych.

Trzeba uważać żeby w tej materii nie pomieszać pojęć i nie wyciągać wniosków zbyt daleko idących. Gizmo zanegowała to, co powiedział Janek, chociaż oboje mówicie tak naprawdę o czymś innym i w konsekwencji pomieszała się przyczyna ze skutkiem. Wsadzę swoje 3 grosze i spróbuję trochę to wyprostować zanim wystraszeni czytający przestaną w ogóle spożywać cukier w jakiejkolwiek postaci ;-)

Niepodważalnym faktem jest, ze nowotwór zużywa znaczne zasoby energii w organizmie. Komórki szybko się dzielą, guzy rozrastają i zapewniają sobie jak najlepszy dostęp do krwi i składników odżywczych. Metabolizm tkanek nowotworowych jest znacznie szybszy niż zdrowych i co za tym idzie zapotrzebowanie na glukozę ogromne. Dowód na to macie w postaci wyników badania PET - znakowana glukoza świeci tam, gdzie gromadzi jej się najwięcej - w guzach nowotworowych. Każdy nowotwór jest bezwzględny, ciągle potrzebuje glukozy więcej i więcej - jego potrzeby stają się ważniejsze niż potrzeby organizmu. Dlatego w zaawansowanych stadiach choroby nowotworowej dochodzi do wyniszczenia pacjenta, czyli stanu tzw kateksji.
Teraz pytanie: jak się ma "cukier" zjadany do glukozy w komórkach nowotworowych. Mówiąc w dużym uproszczeniu - dla każdej komórki w naszym organizmie podstawowym paliwem jest glukoza. Ta jest albo przyjmowana gotowa (np w słodyczach) albo jest wytwarzana z innych cukrów, głównie: sacharozy (cukier do słodzenia), fruktozy (owoce), skrobii(produkty mączne, ziemniaki). Każdy organizm jest zaprojektowany tak, żeby utrzymywać stałe, optymalne stężenie glukozy we krwi. Jeśli jest w nas nowotwór, który radośnie sobie rośnie,to zużycie glukozy jest większe. Jeśli nie uzupełnimy jej z pożywienia, to organizm zacznie metabolizować rezerwy - np glikogen z mięśni i wątroby. Żarłoczny rak zaspokaja swoje potrzeby,a my chudniemy. To, co powiedział Janek - ze w czasie choroby/wznowy miał ogromny apetyt na słodycze może wynikać właśnie z faktu, ze zużycie glukozy było większe, jej poziom we krwi spadał szybciej niż kiedyś, organizm to odczuwał i się dopominał o słodkie. To wydaje się logiczne. Jednak nie znam dowodów naukowych potwierdzających to (nie znaczy, ze ich w ogóle nie ma).

Czy zatem jeśli przestaniemy jeść słodycze, to rak przestanie się rozwijać albo obumrze? Nie. Jest jeszcze fruktoza, skrobia no i rezerwy w organizmie. A jeśli przestaniemy w ogóle jeść wszelkie cukry (trudne do wykonania) i jeśli wyczerpią się rezerwy w organizmie to rak umrze? Tak, ale razem z rakiem i my skonamy :-) W pierwszej kolejności wysiądzie nam mózg, to on ma największe zapotrzebowanie na glukozę (spójrzcie na skany z wyników PET). Ale nasuwa się pewna ważna myśl, ze pasąc się słodyczami, w pierwszej kolejności karmimy raka - to on zje większość czekolady, nam zostawi 2 kosteczki ;-) Jeśli tego raka już mamy oczywiście. Tu dochodzimy do tego, o czym pisała gizmo. W swoim poście neguje to co jej zdaniem napisał Janek, czyli ze to cukier powoduje raka, albo powoduje wznowę. Janek tego nie napisał i to nie tak. Nie znam żadnych dowodów naukowych sugerujących jakoby cukier bezpośrednio powodował raka. Jeśli ktoś ma takie dowody, prosiłabym o namiary na nie. Wiadomo natomiast, ze nadmiar cukru powoduje wiele innych chorób, głównie otyłość. To ich konsekwencje mogą upośledzać mechanizmy obronne sprzyjając rozwojowi nowotworów (wiecie, ze każdego dnia nasz organizm musi niszczyć nieprawidłowe komórki, które mogą stać się nowotworem?) Być może i zwiększone spożycie cukru działa bezpośrednio poprzez przyspieszanie rozwoju nowotworów.

Długo można by o tym gadać, to bardzo szeroki temat.

+0

autor: Nessa, dodał 2012-07-11 10:23komentuj

idę zjeść kanapkę z miodem

jeśli macie konto na facebooku to polecam polubić Dietoterapię w onkologii. Prowadzi to pani lekarz. Bardzo fajne artykuły zamieszcza. Jest też na temat cukru.


+0

autor: Janek, dodał 2012-07-11 13:09komentuj

Alex, bardzo trafnie to ujęte zgadzam się w 100%, pozdrawiam

+0

autor: Gizmo, dodał 2012-07-11 14:31komentuj

Wiadomo, że na każdy temat można długo dyskutować bo większość tematów tu podejmowanych nie jest jednoznaczna, niemniej jednak jak czytam: "że zapotrzebowanie na glukozę miałem ogromne przez to, że rozwijały się komórki rakowe a to jest ich podstawowe pożywienie od tego czasu gdy mam zjeść coś słodkiego to mam takie dziwne uczucie czy czasami nie karmię tego gada", to jednoznacznie mi brzmi to jakby cukier miał się przyczyniać to rozwoju nowotworu. Nie wiem, może się mylę, ale ja tak to odebrałam.
Inna sprawa - Janek pisze, że Pani hematolog nie umiała mu odpowiedzieć na pytanie dotyczące jego chęci na słodycze a tu jak widać z postu Alex da się.... dziwnie niedouczeni Ci lekarze:(

+0

autor: Alex, dodał 2012-07-11 15:21komentuj

Gizmo, wygląda na to, ze zarzuciłaś mi jakobym czuła się mądrzejsza od lekarzy hematologów. Ani ja nie miałam takich intencji, ani tez nie napisałam czegoś, co by to sugerowało. Chyba zatem albo nie przeczytałaś uważnie tego, co napisałam, albo nie zrozumiałaś mnie właściwie.

I z karmieniem "gada" chyba tez mnie nie zrozumiałaś do końca. W swojej wypowiedzi, starałam się jasno powiedzieć, ze ja osobiście nie znam żadnych danych sugerujących, ze spożycie cukru bezpośrednio powoduje raka. Z tego, co się zorientowałam w Twojej sytuacji, to jesteś w remisji, a zatem NIE MA żadnego gada, którego karmisz/nie karmisz. Odnoszę wrażenie, ze wszystkie napisane tutaj informacje przefiltrowałaś przez filtr swojego osobistego przewrażliwienia na punkcie ewentualnej wznowy i stąd wysunęłaś takie a nie inne wnioski.

+0

autor: Gizmo, dodał 2012-07-11 20:38komentuj

Alex chyba masz gorszy dzień i próbujesz wyczytać z moich wypowiedzi coś czego tam nie ma. Absolutnie nie zarzuciłam Ci wywyższania się, tylko uczciwie stwierdziłam, że lekarze są niedouczeni i powinni wiedzieć więcej zwłaszcza w swojej tematyce. Ja sama jestem po walce z niedouczonym (mocno niedouczonym) lekarzem rodzinnym więc każdy kolejny przypadek jakoś tak na duchu nie podnosi. Nie rozumiem dlaczego odebrałaś to inaczej.
Co do mojej wznowy.....zupełnie nie masz racji. Ja absolutnie się jej nie boje, nie zakładam, że to wróci. Ja wróciłam już dawno do normalnego życia i generalnie bywam na tym forum bo po pierwsze lubię wiedzieć a czasem czegoś mądrego można się dowiedzieć, po drugie to forum BARDZO pomogło mi w mojej walce i wreszcie po trzecie znalazłam tu prawdziwych przyjaciół z którymi się widuję i którym kibicuje.
A Twój post przeczytałam bardzo dokładnie i generalnie to nie rozumiem dlaczego piszesz, że czegoś nie zrozumiałam. Mam wrażenie, ze jest zupełnie odwrotnie.

+0

autor: Janek, dodał 2012-07-11 21:54komentuj



Dziewczyny dajcie na luz, Gizmo na temat wznowy (miałem ich parę) mogę dużo powiedzieć i nie wierzę , że jest ktoś kto by się tego nie obawiał, przynajmniej nie spotkałem takiego twardziela w swojej już 27 letniej walce z tym gadem a na temat jak ja to nazywam słodkości mam też swoje wyrobione zdanie, w okresie każdej wznowy miałem niepohamowany apetyt na słodycze,o niedouczonych lekarzach to na pewno mógłbym parę tomików napisać.
Alex widzę że masz trochę połapany temat, myślę ,że Twoja wiedza jak i wiedza Gizmo i wielu z nas którzy mamy trochę praktyki może być pomocna dla rozpoczynających walkę z tym paskudztwem, mnie przy ostatniej wznowie naprawdę dużo pomogły rady z tego forum,pozdrawiam

+0

autor: Alex, dodał 2012-07-11 22:24komentuj

Gizmo, tak odebrałam Twoją wypowiedz bo można ją zrozumieć dwojako i w pierwszej kolejności odebrałam ją jako zarzut. Rożnie bywa ze słowem pisanym i cieszę się, ze wyjaśniłaś mi co miałaś na myśli. Teraz rozumiem Twoje intencje.

+0

autor: Gizmo, dodał 2012-07-12 08:30komentuj

Janku, możesz wierzyć bądź nie wierzyć, ale ja na prawdę nie zakładam, że TO wróci. Nie biorę nawet takiej opcji pod uwagę. Nie zaprzeczę - przed każdym kontrolnym CT jestem w stresie ale poza tym nic się nie dzieje. Nie chodzę i nie obmacuje sobie nałogowo szyi w poszukiwaniu węzłów, nie wiąże każdego przeziębienia z nawrotem, żyję normalnie..po prostu. I szczerze powiedziawszy również nie wierze, że Ty przez 27 lat do ostatniego nawrotu nałogowo myślałeś o chorobie.

Alex, no ze słowem pisanym tak już jest, że można je interpretować na swój sposób, ale najważniejsze (moim zdaniem) jest spokojne dyskutowanie. A to chyba Nam się udało:) Pozdrawiam:)

+0



Wypowiedzi na forum dyskusyjnym zawierają indywidualne zdanie ich autorów, jeśli nie zgadzasz się z czymś - masz pełne prawo do wypowiadania się. Każdy autor odpowiada za swoje odpowiedzi. Forum dyskusyjne w serwisie ziarnica.pl nie jest miejscem pozwalającym na diagnozy medyczne, może pomóc rozwiać Twoje wątpliwości jednak nie zastąpi fizycznego kontaktu z lekarzem - jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości to zanotuj je i skonsultuj ze swoim lekarzem prowadzącym.
Ziarnica.pl ma charakter czysto informacyjny i nie jest związana finansowo bądź w jakikolwiek inny sposób z żadnym ośrodkiem medycznym, firmą farmaceutyczną, dystrybutorem leków, paraleków, cudownych soczków czy też organizacjami zajmującymi się "pomocą" chorym na ziarnicę. Utrzymuje się z prywatnych środków. Jeśli chcesz pomóc w jego rozwoju kliknij tutaj.

: (c) 2000-2014 www.ziarnica.pl :: polityka prywatności :: POMOC :: darowizna :: od autora :: statystyka strony :
: copyright - prawa autorskie zastrzeżone :